Notowanie nastąpiło 12 czerwca.
Dwieście dwanaście recenzji zniknęło w jedno popołudnie.
Moja córka podpisała umowę o spłacie 147 300 dolarów, pomniejszoną o 19 000 dolarów, które faktycznie wydała na dach, w ciągu sześciu lat.
Do tej pory zapłaciła na czas co miesiąc 19 400 dolarów.
I chcę, żeby to też znalazło się w protokole.
Mojego syna nikt nigdy nie prosił o dolara i ja też nigdy go o niego nie prosiłem.
Tej jesieni trzy razy wybrał się nad jezioro.
Wiem, bo powiedział mi Odell.
Odell mówi, że za każdym razem siedział w samochodzie na podjeździe. Raz przez około 40 minut.
Następnie wycofał się i odszedł.
Przyniosłem do domu zielony ekspres do kawy.
Złamałem zasadę 47-letniego stażu pracy i zrobiłem to celowo.
Niektóre rzeczy żyją w jeziorze.
Z dzióbka nadal jest odprysk.
Wokół dolnej krawędzi widać drobne rysy, które powstały w wyniku czterech lat podnoszenia, wycierania i odkładania pod kątem przez osoby zajmujące się fotografią.
Nie odłożyłem tego na półkę.
Używam go w sobotnie poranki.
Wlałem do niego wodę, fusy i postawiłem na mojej kuchence gazowej, na której temat Errol z pewnością miałby jakieś zdanie.
I odczekałem, aż będzie gotowe.
Na benzynie podróż trwa około 11 minut.
Rozpalał ten piec opalany drewnem przez 40 minut i ani razu nie pozwolił, żeby ktoś go poganiał.
Myślę o tym przez 11 minut w każdą sobotę.
Potem piję kawę i nie jest ona zbyt dobra.
Odell Fensky pił tę kawę dwa razy.
W obu przypadkach jechał tu trzy godziny, żeby to zrobić, i w obu przypadkach powiedział, że kawa była wyśmienita, co jest kłamstwem.
I pozwoliłam mu to powiedzieć.
Zabrałem go ze sobą w kieszeni płaszcza na zebranie miejskie i nie mam na to żadnej obrony.
Ale w sobotę następnego dnia pojechałem i położyłem go na deskach u stóp wyciągarki, w kurzu, gdzie wcześniej leżał.
Już go nie dotknąłem.
Chcę powiedzieć to wprost, bo wiem, jak to może zabrzmieć.
To nie jest świątynia.
To klucz francuski, który mężczyzna odłożył na chwilę w budynku, którego nikt nie otwierał przez 26 lat.
To dwie różne rzeczy i chciałbym, żeby obie pozostały prawdą.
Nie zamknąłem hangaru na łodzie.
Teraz nie ma na nim kłódki i nie będzie jej.
Jeśli ktoś ma ochotę tam wejść i popatrzeć na klucz, to jest mile widziany.
I okaże się, że nie jest to zbyt interesujące.
I to jest całkowicie słuszne.
Przez 26 lat nie mogłem się zmusić, żeby tam zajrzeć, bo cała moja rodzina wiedziała, że nigdy tam nie zajrzę.
I chciałbym, żeby to powiedziano głośno, bo każdy, kto to ogląda, ma takie drzwi.
A ktoś już zauważył, o który chodzi.
Mam nowy zamek w bramie.
Corless ma mój numer telefonu i z niego korzysta. Teraz jesteśmy 11 minut w niedzielę.
W niektóre niedziele.
Obydwa te stwierdzenia są prawdziwe jednocześnie.
I przestałem przepraszać za jedno i drugie.
Jeśli jest jakieś miejsce, którego unikałeś przez lata, stań tam choć raz w tym miesiącu, w świetle dziennym.
Podziel się tym z kimś, kto tego potrzebuje. Zostaw komentarz, kliknij „Subskrybuj” i do zobaczenia w następnym wpisie.
Jeśli trafiłeś tu z Facebooka, bo ta historia utkwiła Ci w pamięci, wróć do posta na Facebooku, kliknij „Lubię to” i skomentuj „Świetnie opowiedziane”. Ten drobny gest znaczy więcej, niż możesz sobie wyobrazić. To wyraz wsparcia dla autora i prawdziwa zachęta dla autora, by nadal publikował kolejne tego typu historie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





