Wtedy usłyszał urywany, przerywany szloch.
„Marcus?”
„Nie. Mam na imię Daniel.”
Kobieta zaczęła szybko przepraszać, ale jej oddech był tak płytki i gorączkowy, że Daniel poczuł, jak w jego piersi zaciska się ostry węzeł.
Rozpoznał ten strach.
To był dokładnie ten sam strach, który czuł, siedząc obok Sary podczas jej ostatnich nocy w sterylnym pokoju.
„Posłuchaj mnie” – powiedział łagodnie. „Nie jestem Marcusem, ale mogę przyjść. Tylko poczekaj”.
Dwadzieścia minut później jechał ulicą Storrow Drive, zastanawiając się, czy stracił rozum.
Kiedy automatyczne drzwi szpitala się otworzyły i uderzył go zapach antyseptyku, o mało się nie odwrócił. Nie był w szpitalu od śmierci żony.
Wtedy przypomniały mu się słowa kobiety: Nie chcę być sama.
Wjechał windą na szóste piętro.
Kobieta w pokoju 608 wyglądała na około trzydzieści dwa lata. Była blada, podłączona do kilku kroplówek, a większość jej włosów zakrywał miękki szalik.
„Nie jesteś Marcusem.”
„Mówiłem, że nie.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






