W środku, trzecie piętro zamieniło się w koszmar ubrany na biało. Dwóch moich strażników leżało na ziemi, żyli, ale byli pod wpływem narkotyków. Mężczyzna w kurtce ratownika medycznego stał przed pokojem Eleny z pistoletem z tłumikiem.
Marco strzelił raz.
Mężczyzna upadł.
Wpadłem do pokoju Eleny i zastałem ją siedzącą wyprostowaną, bladą i drżącą, jedną ręką przyciskającą się do brzucha, a drugą trzymającą metalową barierkę łóżka, którą zerwała.
U jej stóp leżał kolejny napastnik, jęczący i nieprzytomny.
Spojrzała na mnie spod spoconych włosów.
„Zajęło ci to wystarczająco dużo czasu.”
Ulgę poczułem tak wielką, że niemal wybuchnąłem śmiechem.
„Krwawisz.”
„Jesteś irytujący.”
„Miałeś pozostać nieprzytomny.”
„Jestem pielęgniarką” – warknęła słabo. „Rozpoznaję okropne porady medyczne, kiedy je słyszę”.
Wtedy zabrakło jej sił i złapałem ją, zanim upadła.
Przez sekundę świat skurczył się do jej ciężaru w moich ramionach i przerażającego bicia jej serca przy mojej piersi.
„Eleno” – szepnąłem – „przepraszam”.
Jej palce wpiły się w moją koszulę. „Nie waż się przepraszać, skoro ludzie wciąż próbują nas zabić”.
Nawet ranna, patrzyła na mnie tak, jakby spodziewała się czegoś lepszego.
Boże pomóż mi, kochałem ją.
Marco pojawił się w drzwiach. „Mamy dwie minuty. Może mniej”.
„Elena nie może uciekać” – powiedziałem.
Elena spojrzała gniewnie. „Patrz na mnie.”
Nie mogła.
Więc ją niosłem.
Przeszliśmy przez stary oddział położniczy, o którym Patricia wiedziała, że był zamknięty z powodu remontu. Isabella prowadziła ze skradzioną identyfikatorem szpitalnym. Marco osłaniał nasze plecy. Elena na zmianę odzyskiwała i odzyskiwała przytomność, mamrocząc polecenia, nawet będąc w stanie półprzytomności.
„Nacisk na ranę w ramieniu” – wyszeptała.
“Ja wiem.”
„Nie, nie zrobisz tego. Robisz to jak gangster, a nie jak pielęgniarka.”
Mimo wszystko wybuchnęłam śmiechem.
Przy windzie służbowej dotknęła mojej twarzy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





