Zamarłem.
Jej palce były zimne. „Dante.”
„Jestem tutaj.”
„Unikałeś mnie przez sześć miesięcy.”
Drzwi windy otworzyły się z rdzawym zgrzytem.
„To nie jest odpowiedni moment” – powiedziałem.
„To jest dokładnie ten moment. O mało nie umarłem ze złości na ciebie.”
Wszedłem do środka, przytulając ją mocniej. „Unikałem cię, bo każdy, kto jest blisko mnie, staje się celem”.
Jej oczy złagodniały, mimo bólu.
„I jak ten plan się powiódł?”
Winda spadła.
Zamknąłem oczy na pół sekundy.
“Niemożliwie.”
„W takim razie spróbuj czegoś mądrzejszego.”
“Co?”
“Zostawać.”
Jedno słowo. Rozkaz. Dar.
Zostawać.
Zbudowałem swoje życie wokół tego, żeby odejść pierwszy, uderzyć pierwszy, nigdy nie potrzebując na tyle dużo, by zostać zranionym stratą. Ale Elena Carter, z kulami w ciele i krwią na szpitalnej koszuli, właśnie poprosiła mnie o to, na co nikt inny nigdy się nie odważył.
Pocałowałem ją w czoło.
„Nigdzie się nie wybieram.”
Pod szpitalem Patricia czekała z furgonetką z pralnią i łzami w oczach.
„Idź” – powiedziała. „Powiem im, że nadal jesteś na górze”.
Spojrzałem na nią. „Będziesz w niebezpieczeństwie”.
Uniosła brodę. „Elena też, kiedy uratowała twojego siostrzeńca”.
Wtedy zrozumiałem coś, czego żaden Morelli mnie nigdy nie nauczył.
Lojalność kupiona strachem rozpada się. Lojalność zrodzona z miłości staje się zbroją
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






