REKLAMA

O 2:17 rano pielęgniarka w szpitalu powiedziała mi, że kobieta, której unikałam przez sześć miesięcy, walczy o życie – i powtarza moje imię między oddechami M1

REKLAMA
O 2:17 rano pielęgniarka w szpitalu powiedziała mi, że kobieta, której unikałam przez sześć miesięcy, walczy o życie – i powtarza moje imię między oddechami M1
REKLAMA

„Nie” – powiedziałem. „Dwadzieścia lat kłamstw wystarczy”.

Carlo wyciągnął pistolet.

Podobnie jak połowa sali.

Przez jedną zawieszoną sekundę śmierć zasiadła z nami przy stole.

Wtedy z progu dobiegł kobiecy głos.

„Daj spokój, Carlo.”

Elena stała tam w czarnym płaszczu nałożonym na bandaże, blada jak zima i trzymająca pistolet w obu rękach.

Moje serce się zatrzymało.

„Eleno” – szepnąłem.

Nie spojrzała na mnie. Jej wzrok utkwiony był w Carlo.

„Naprawdę powinnaś zatrudnić lepszych ludzi” – powiedziała. „Ten, który pilnował mojego mieszkania, zemdlał, kiedy rozluźniłam mu szwy”.

Marco mruknął: „Podoba mi się”.

Carlo wpatrywał się w nią, po czym powoli się uśmiechnął. „Pielęgniarka. Narobiłaś mnóstwo kłopotów kobiecie, która powinna była umrzeć cicho”.

Ręka Eleny zadrżała, ale jej głos nie.

„Często słyszę to od mężczyzn, którzy nie doceniają kobiet”.

Carlo skierował broń w moją stronę.

„Nie” – Elena odpowiedziała ostro.

Poniewczasie.

W pomieszczeniu rozległ się huk strzału.

Ból rozdarł mi żebra, gdy Marco uderzył we mnie, pociągając mnie w dół. Rozległa się strzelanina. Szkło pękło. Mężczyźni krzyczeli. Agenci federalni na zewnątrz wpadli za wcześnie, za bramami rozległy się syreny alarmowe.

Wśród chaosu zobaczyłem, jak Carlo chwyta Elenę.

Przystawił jej pistolet pod brodę i cofnął się w stronę sali nabożeństw.

„Dante!” krzyknęła.

Próbowałem wstać, ale krew pobrudziła mi koszulę.

Carlo uśmiechnął się do mnie zza szczątków rodzinnego stołu.

„Chodźcie do starej winnicy” – zawołał. „Chodźcie sami, albo dokończę to, co zacząłem z waszym ojcem”.

Potem zniknął z Eleną w deszczu.

I zdałem sobie sprawę, że pierścień go nie przestraszył, ze względu na to, co udowadniał.

Przestraszył się tego, co otworzyło.


CZĘŚĆ 7 — Człowiek w grobie

Stara winnica Morelli była opuszczona po śmierci mojego ojca.

Jako dzieci, kuzynom i mnie mówiono, że to miejsce jest przeklęte. Pnącza wyschły, tworząc czarne pazury. Dom uginał się pod bluszczem. Drzwi piwnicy były zamknięte na łańcuchy, a Carlo zawsze mawiał: „Nic dobrego tam nie mieszka”.

Mylił się.

Coś mieszkało tam przez dwadzieścia lat.

Przybyłem przed świtem z krwawiącym bokiem, załadowaną bronią i palącą mnie w piersiach każdą obietnicą, jaką kiedykolwiek złożyłem Elenie. Marco przybył pomimo mojego rozkazu pozostania. Isabella podążyła za nim z trzema agentami i twarzą niczym zemsta wyrzeźbioną w marmurze.

Winorośl czekała we mgle.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA