Wśród gości rozległy się westchnienia zdumienia.
Adrian powoli się odwrócił.
Pan Calder poprawił okulary. „I zdecydowanie radzę panu Vale’owi, żeby przeczytał, zanim znów się odezwie”.
Po raz pierwszy tego dnia Adrian wyglądał na niepewnego.
Jeszcze się nie boję.
Po prostu nie jestem pewien.
To było w porządku.
Strach potrzebował przestrzeni, by rozkwitnąć.
Część 3
Vivian odzyskała przytomność pierwsza.
„To już koniec ślubu” – warknęła. „Adrian, wyjeżdżamy”.
„Nie” – powiedziałem.
Mój głos niósł się po katedrze niczym ostrze wyciągnięte z aksamitu.
„Ten ślub jest dowodem”.
Ekran projekcyjny opuścił się zza łuku róż. Kwartet smyczkowy przestał grać. Jedna nuta skrzypiec zamarła w powietrzu.
Adrian wpatrywał się w ekran. „Co to, do cholery, jest?”
„Prawdę” – powiedziałem.
Moja druhna nacisnęła przycisk pilota.
Głos Vivian wypełnił katedrę.
„Ona jest tylko tymczasowym zastępcą, dopóki nie otrzymasz spadku”.
Potem śmiech Adriana.
„Sześć miesięcy małżeństwa, potem powiernictwo się rozwiązuje. Potem będzie mogła płakać w jakimś małym mieszkanku, z którego się wyczołgała”.
W pokoju wybuchła wrzawa.
Goście wstali. Kamery uniosły się w górę. Perły Vivian zadrżały na jej szyi.
Adrian rzucił się na mnie, ale mój szef ochrony stanął między nami. Cały ranek był przebrany za biletera.
„Nagrałeś nas?” syknął Adrian.
„Przyznałeś się” – powiedziałem.
Ekran się zmienił.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






