Według CDC około 3500 niemowląt rocznie umiera z powodu śmierci łóżeczkowej. Mówią, że karmienie piersią zmniejsza ryzyko SIDS, że układanie ich na plecach zapobiegnie tej strasznej tragedii, że wspólne spanie jest niebezpieczne, ale też, że to dobry sposób na odpoczynek, podczas gdy dziecko je i się przytula. Mówią, że zdarza się to częściej chłopcom niż dziewczynkom. Jestem tu, by powiedzieć wam, że ta przerażająca tragedia nie dyskryminuje. Moja córka była karmiona piersią, spała z nami, a ja byłam uważana za „matkę-helikopter”.

Sprawdzałam ją co 15 minut, kiedy drzemała w ciągu dnia. Została odebrana naszej rodzinie bez żadnego wyjaśnienia, jedynie z niekończącą się ilością pytań i rozważań „co by było, gdyby”. Zostawiając rodziców z nieustającym poczuciem winy i nienawiści do samej siebie.

Pamiętam, jak tydzień przed najgorszym dniem mojego życia mieliśmy przenieść Wren z kołyski do jej własnego pokoju, do jej własnego łóżeczka. Mój mąż powiedział: „Poczekajmy. Ten zespół nagłej śmierci łóżeczkowej wciąż mnie przeraża”. Przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się w odpowiedzi: „Myślałam, że to ja jestem tą paranoiczką”. Nam by się to nigdy nie przytrafiło. To się zdarza tylko innym rodzicom. Cóż, powiem wam, że może się to przytrafić każdemu.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






