REKLAMA

OSTATNI STRAŻNIK OGNIA

REKLAMA
OSTATNI STRAŻNIK OGNIA
REKLAMA

Dragon riders rushed toward their mounts.

Szlachta się rozproszyła.

Mag kultu podniósł włócznię w stronę Mary.

Dotarłem do niej pierwszy.

Włócznia uderzyła w kamień obok nas i wybuchła czerwonym płomieniem.

Smok Rhydiana stanął między nami a atakującymi.

Srebrny ogień spotkał się z szkarłatem.

Siła uderzenia wybiła szyby w całej twierdzy.

Mara przytuliła się do mnie.

„Nie zamykaj oczu” – powiedziałem jej.

„Nie boję się”.

„Tak, jesteś.”

Jej oddech drżał.

„Ja też.”

Wyciągnąłem sztylet, który zawsze nosiła i włożyłem go jej w dłoń.

„Strach podpowiada nam, gdzie stawiać stopy”.

Skinęła głową.

Przeszliśmy przez dym w kierunku wieży królowej.

Żołnierz kultu zablokował klatkę schodową.

Zanim zdążyłem się odezwać, Mara rzuciła sztylet.

Uderzył go w ramię.

Dokończyłem polecenie w języku Pierwszego Płomienia.

Jedna z kamiennych smoczych figur znajdujących się obok schodów obudziła się i ogłuszyła go swym ogonem.

Mara patrzyła.

„Czy możesz mnie tego nauczyć?”

„Jeśli przeżyjemy.”

„W takim razie musimy przetrwać.”

Przy wejściu do wieży czekała siostra Ilyse z krwią na twarzy.

„Kult przyszedł po archiwa świątyni”.

“Dlaczego?”

„Znaleźli proroctwo dotyczące Siódmej Pieczęci”.

Zabarykadowaliśmy wieżę.

Vaelor rozłożył skradzioną przepowiednię na stole.

Tekst został napisany złotym pismem serath.

Czytam na głos.

„Kiedy krew korony i krew płomienia się rozdzielą, pogrzebany ojciec powstanie poprzez ostatnie dziecko. Kiedy skrzydło wybierze Strażnika ponad tronem, stary ogień zostanie osądzony na nowo”.

Mara spojrzała na mnie.

„Co to znaczy?”

“Nie wiem.”

Vaelor tak zrobił.

Jego milczenie to ujawniło.

Chwilę później wszedł Rhydian, ranny, ale wciąż będący człowiekiem.

Na jego żebrach widniał rząd spalonych łusek.

Podszedłem do niego.

Złapał mnie za rękę zanim dotknąłem rany.

„Jeśli mnie uzdrowisz, czy tobie też to zaszkodzi?”

“Nie wiem.”

„To nie jest wystarczająco dobre.”

„Krwawisz.”

„I już utraciłeś boską pieczęć”.

Nasze oczy się spotkały.

Pozostali ucichli.

Uwolniłem rękę.

“Usiąść.”

Posłuchał.

Przyłożyłem dłoń do rany.

Srebrny ogień wstąpił we mnie.

Tym razem nie tylko uspokoiłem jego smoka.

Widziałem jego oczami.

Młody Rhydianin lecący nad zimowymi górami.

Królowa Izolda śmiejąca się na dachu wieży.

Mara jako noworodek owinięty w złotą tkaninę.

Potem znów przypomniało mi się coś innego.

Izolda w zachodniej wieży rozmawia z postacią w szkarłatnych szatach.

Pan Malrec.

Podała mu zwój.

Zadał jej cios nożem.

Ogień Rhydiana nie zabił jego królowej.

Malrec miał.

Oderwałam rękę.

Rhydian sapnął.

„Co widziałeś?”

„Śmierć Izoldy”.

Każdy mięsień w jego ciele znieruchomiał.

„Nie kłam mi w tej sprawie.”

„Malrec ją zabił.”

Pokój zdawał się kurczyć.

„Wykorzystał twoją smoczą gorączkę jako przykrywkę. Chciał, żebyś uwierzył, że porwał ją twój ogień”.

Rhydian spojrzał na srebrny wisiorek, który trzymał w dłoni.

“Dlaczego?”

Ilyse podniosła przepowiednię.

„Bo żal uwięził twojego smoka. Malrec bał się, co by się stało, gdyby król Veyrów i Strażnik Płomienia kiedykolwiek stanęli ramię w ramię”.

Do pokoju wszedł posłaniec.

„Wasza Wysokość, wschodnia brama jest bezpieczna, ale pojmaliśmy jednego z kapłanów Malreca”.

„Przyprowadź go.”

Więzień roześmiał się, gdy Rhydian zapytał o Cedrica.

„Siódma Pieczęć jest już w Hollow Flame”.

Złapałem go za przód szaty.

„Czy mój brat żyje?”

„Na razie.”

„Co Malrec zamierza?”

„Aby zmusić go do otwarcia ostatniego łańcucha”.

„Nie może. Cedric nigdy nie był szkolony na Strażnika Płomienia”.

Ksiądz uśmiechnął się przez połamane zęby.

„On nie potrzebuje szkolenia.”

Jego wzrok powędrował w stronę Mary.

„Potrzebuje królewskiej krwi”.

Ogień Rhydiana wypełnił pokój.

Ksiądz zaczął się palić.

„Ojcze” – wyszeptała Mara.

Rhydian powstrzymał się.

Ledwie.

Kult zaatakował księżniczkę, aby jej nie zabijać.

Potrzebowali jej krwi, żeby otworzyć pieczęć Cedrica.

Rhydian rozkazał Rowan potroić swoją gardę.

Odmówiłem pozostania w tyle.

„Dzisiaj wyruszamy do Hollow Flame” – powiedziałem.

Rhydian spojrzał na swoich rannych żołnierzy i płonącą twierdzę.

„Mój lud mnie tu potrzebuje”.

„Mój brat mnie tam potrzebuje”.

Wybór stanął między nami.

Obowiązek przeciwko zaufaniu.

Król przeciwko człowiekowi.

W końcu Rhydian stanął twarzą w twarz z Rowanem.

„Utrzymaj Veyrhold.”

Rowan skłonił się.

„Mój królu—”

„Jeśli nie wrócę, Mara będzie twoją królową”.

Twarz Mary zbladła.

Rhydian uklęknął przed nią.

„Wrócę.”

„Nie możesz tego obiecać.”

“NIE.”

Dotknął swoim czołem jej czoła.

„Ale mogę obiecać, że będę walczyć.”

Wyruszyliśmy pod osłoną dymu.

Rhydian, Ilyse, Vaelor, Blackthorn i dwudziestu jeźdźców smoków przekroczyli wschodnie góry.

O świcie odnalazł nas czarny jastrząb.

Do nogi przywiązano mu pasek zakrwawionej tkaniny.

Szata sanktuarium Cedrica.

Na wewnętrznej powierzchni ktoś napisał wiadomość jego krwią.

ELARA ŻYJE.

Poniżej widniała druga linia napisana inną ręką.

PRZYPROWADŹ KSIĘŻNICZKĘ, ALBO JEJ BRAT ZGINĄ O WSCHÓDZIE KSIĘŻYCA.

ROZDZIAŁ 6

WRÓG KRÓLA

Nie zabraliśmy Mary.

Przynieśliśmy kłamstwo.

Vaelor zaczarował zawiniątko, tak aby przypominało śpiące dziecko okryte królewskim płaszczem.

Z daleka nawet ja mogłem dostrzec czarne włosy i bladą twarz Mary.

Iluzja ta wywołała u mnie mdłości.

Rhydian zauważył.

„Jest bezpieczna za pięcioma murami i dwoma tysiącami żołnierzy”.

„Twoja królowa zginęła w tych murach”.

Słowa uciekły mi z ust, zanim zdążyłem je powstrzymać.

Na jego twarzy pojawił się wyraz bólu.

“Ja wiem.”

„Przepraszam.”

“NIE.”

Poprawił pasek na mieczu.

„Nie przepraszaj za strach, który dałem ci powód, żebyś czuł.”

Dotarliśmy do wschodniego królestwa przez kanion, gdzie starożytne kości smoka tworzyły mosty nad rzekami pary.

Świątynia Pustego Płomienia stała za kanionem, otoczona siedmioma skamieniałymi drzewami.

Jego wieże były pochylone do wewnątrz niczym palce wokół dogasającego ognia.

Żaden smok nad nim nie latał.

Cisza wydawała się nienaturalna.

Pozostawiliśmy jeźdźców ukrytych wśród skał.

Rhydian nalegał na wejście w ludzkiej postaci.

„Jeśli się przemienisz, Malrec dowie się o tym, zanim dotrzemy do Cedrica” – powiedziałem.

„On może już wiedzieć”.

„On nie wie wszystkiego”.

Rhydian spojrzał na mnie.

“Ani ja.”

Oskarżenie było łagodne.

To pogorszyło sprawę.

Nie powiedziałem mu ostatecznej prawdy.

Mój ojciec nie tylko wyszkolił mnie na Strażnika Płomienia.

Tej nocy, kiedy upadł Ród Serath, umieścił on we mnie część świadomości Boga Smoków.

Od tamtej pory cząstka boskiego ognia spała za moim sercem.

To właśnie dzięki temu stworzenie mogło mówić do mojego umysłu.

To był również powód, dla którego bałem się tego, co się stanie, gdy Siódma Pieczęć zostanie złamana.

Weszliśmy przez opuszczony akwedukt.

W kamieniu rozbrzmiewały głosy kultu.

W centralnej komnacie Cedric wisiał na łańcuchach nad okrągłym dołem.

Był chudszy, niż pamiętałem.

Jego ciemne włosy były niemal całkowicie siwe.

Złoty znak pokrywał jego pierś.

Siódma pieczęć.

Mój brat podniósł głowę.

Jego oczy mnie odnalazły.

„Elara?”

Dźwięk mojego imienia przerwał siedem lat przetrwania.

Wyszedłem z cienia.

Cedric patrzył na mnie, jakbym była duchem.

Potem jego twarz się zmarszczyła.

„Byłeś martwy.”

„Ty też.”

Zaśmiał się raz, słabo.

„Brzmi to jak coś, co byś powiedział.”

Pobiegłam do niego.

Między nami wzniosła się ściana szkarłatnego ognia.

Lord Malrec pojawił się po przeciwnej stronie komnaty.

Teraz nie miał na sobie szaty radnego.

Jego ciało pokrywała czarna zbroja, a na czole widniał wyraźnie wypalony symbol Karmazynowego Kultu.

„Ród Serathów zjednoczony” – powiedział. „Jakież to wzruszające”.

Obok mnie pojawił się Rhydian.

Wyraz twarzy Malreca się wyostrzył.

„Smutny król stał się nieposłuszny”.

„Zamordowałeś Izoldę.”

„Ona zawsze była zbyt ciekawa.”

Srebrne łuski błysnęły wzdłuż szczęki Rhydiana.

Złapałem go za rękę.

“Jeszcze nie.”

Malrec zauważył.

„Piękne, prawda? Wystarczy dotyk, a bestia posłusznie słucha”.

Palce Rhydiana zamknęły się wokół moich.

„On jej nie słucha”.

“NIE?”

„Nie. Ufam jej.”

Te słowa dotarły do ​​miejsca we mnie, które przez lata było puste.

Uśmiech Malreca stał się cieńszy.

„Zaufanie zniszczyło silniejszych mężczyzn”.

Gestem wskazał na pakunek niesiony przez Vaelora.

„Księżniczka”.

Vaelor spuścił fałszywe dziecko w pobliże dołu.

Zbliżyli się kapłani Malreca.

W chwili, gdy ktoś dotknął peleryny, iluzja eksplodowała białym płomieniem.

Rhydian się zmienił.

Jego srebrne smocze ciało wypełniało komnatę.

Kapłani kultu krzyczeli, gdy jego skrzydła roztrzaskiwały górne balkony.

Nasi ukryci jeźdźcy weszli przez dach.

W świątyni rozgorzała bitwa.

Pobiegłem w stronę Cedrica.

Malrec przeszedł przez ogień i poraził mnie strumieniem szkarłatnego światła.

Uderzyłem o kamienną podłogę.

Boski fragment za moim sercem się obudził.

Mały Strażniku, wyszeptał Bóg Smok.

Pozwól mi go spalić.

“NIE.”

Malrec podszedł.

„Mówisz do niego.”

Zmusiłem się do wstania.

„Co we mnie włożyłeś?”

„Ja nie. Twój ojciec.”

Owinął łańcuch wokół mojego nadgarstka.

„Wysoki Lord Serath wiedział, że pieczęcie w końcu puszczą. Ukrył płomień serca boga w swoim najmłodszym dziecku”.

Rhydian ryknął.

Malrec przyciągnął mnie bliżej.

„Jeśli mnie zabijesz, królu smoków, ona spłonie razem ze mną.”

Rhydian zamarł.

Malrec wyglądał na zadowolonego.

„Nigdy ci nie powiedział?”

Zdrada w oczach Rhydiana była cicha.

Wolałem gniew.

„Miałem zamiar.”

“Gdy?”

„Kiedy to zrozumiałem.”

„Zrozumiałeś wystarczająco dużo, żeby to ukryć.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA