Świątynia się zatrzęsła.
Cedric krzyknął z góry.
„Elaro, nie słuchaj go.”
Malrec podniósł jedną rękę.
Łańcuch wokół Cedrica zacisnął się mocniej.
Siódma Pieczęć rozbłysła.
„Bez królewskiej krwi nie możesz tego otworzyć” – powiedziałem.
Malrec się uśmiechnął.
„Już mam królewską krew”.
Wyjął z zbroi małą kryształową fiolkę.
W środku błyszczała kropla srebrnego ognia.
Krew królowej Izoldy.
Przechowywał je przez osiem lat.
Rhydian rzucił się do ataku.
Malrec roztrzaskał fiolkę o Siódmą Pieczęć.
Świątynia rozbłysła złotym światłem.
Cedric krzyknął.
Ostatni łańcuch pod Avarrą pękł.
Każdy smok na świecie krzyknął.
Kamienna podłoga się otworzyła.
Szkarłatny ogień wzniósł się w kształcie ogromnych skrzydeł.
Malrec podniósł ramiona.
„Powstań, Ojcze Smoków.”
Głos pod ziemią się śmiał.
Nie jesteś moim dzieckiem.
Z otchłani wyłonił się ognisty pazur i zmiażdżył kapłanów Malreca.
Malrec zatoczył się do tyłu.
„To nie było proroctwo”.
„Nie” – wysapał Cedric. „To była twoja interpretacja”.
Wspiąłem się po łańcuchach i doszedłem do niego.
Siódma Pieczęć pękała na jego piersi.
„Mogę to zatrzymać” – powiedziałem.
„Nie możesz.”
„Jestem Strażnikiem Płomienia.”
„Jesteś moją młodszą siostrą.”
Dotknął mojej twarzy drżącymi palcami.
„To musi mieć większe znaczenie”.
Złoty znak oddzielił się od jego ciała i wszedł w moje.
Ból przeszywał każdą kość.
Cedric upadł.
Złapałem go zanim uderzył w kamień.
Jego oddech był płytki.
„Powinieneś pozwolić mi umrzeć w sanktuarium” – wyszeptał.
“Nigdy.”
„Wiedziałem, że przeżyłeś.”
Spojrzałam na niego.
„Uzdrawiacze powiedzieli mi, że zawołałeś moje imię.”
„Dlaczego mnie nie znalazłeś?”
„Próbowałem. Szpiedzy Malreca śledzili każde przeszukanie.”
Jego dłoń zacisnęła się słabo na mojej.
„Nasz ojciec dał nam różne obowiązki. Ty nosiłeś płomień serca. Ja nosiłem ostatni zamek”.
„To pomóż mi to zamknąć.”
Cień padł na nas.
Malrec stał za mną z mieczem Rhydiana wykonanym z kości smoka.
Ostrze wbiło się w plecy Cedrica.
Ciało mojego brata drgnęło.
Krzyczałem.
Rhydian uderzył Malreca jednym srebrnym skrzydłem i wrzucił go do dołu.
Malrec był na krawędzi.
Czerwony ogień strawił dolną część jego ciała.
„Ratuj mnie!” krzyknął.
Oko Boga Smoka otworzyło się pod nim.
Zdrajca, tak głosiło hasło.
Malrec zniknął w jego paszczy.
Trzymałem Cedrica, gdy krew napełniła mu płuca.
„Nie” – wyszeptałam. „Nie, nie możesz mnie zostawić”.
Jego usta wygięły się.
„Zawsze byłeś władczy.”
„Cedric.”
„Żyj, Elara.”
„Nie wiem jak.”
“Uczyć się.”
Jego ręka wyślizgnęła się z mojej.
Siódma Pieczęć dopełniła się w mojej piersi.
Cedric Serath umarł pod Świątynią Pustego Płomienia, podczas gdy bóg, którego nasza rodzina strzegła przez tysiąc lat, zaczął zmartwychwstawać.
Rhydian powrócił do ludzkiej postaci i uklęknął obok mnie.
Jego ręka powędrowała ponad moje ramię.
On mnie nie dotknął.
Spojrzałam na niego przez łzy.
„Powiedziałeś, że mi ufasz.”
„Tak.”
„Czas przeszły?”
Jego twarz się napięła.
„Nosiłeś w sobie cząstkę tego stworzenia”.
„Miałem dwanaście lat, kiedy mój ojciec umieścił to tam.”
„I wiedziałeś, że może się obudzić”.
„Wiedziałem, że to może mnie zniszczyć”.
„Powinieneś mi powiedzieć.”
„Siedem lat byłem ścigany przez królów”.
„Nie jestem swoim ojcem.”
„Nie wiedziałem o tym, kiedy wjeżdżałem do Veyrhold.”
„A teraz?”
Świątynia wokół nas zadrżała.
Spojrzałem na ciało Cedrica.
„Teraz każdy, kto mi zaufał, umrze”.
Wstałem i odsunąłem się od niego.
„Elara.”
„Zabierz swoich jeźdźców do domu.”
„Co zrobisz?”
„Do czego stworzeni zostali Strażnicy Płomienia”.
Zaniosłem Cedrica w stronę wschodniej bramy.
Za mną Król Smoków zawołał moje imię.
Nie odwróciłem się.
Nad świątynią rozstąpiło się niebo.
Szkarłatny smok wielkości góry wyłonił się spod ziemi i rozpostarł płonące skrzydła ku słońcu.
ROZDZIAŁ 7
ZŁAMANE KORONY
Przebudzenie Boga Smoka zburzyło wszystkie traktaty na kontynencie.
Dzikie smoki opuściły swoje górskie gniazda.
Związane smoki zwróciły się przeciwko jeźdźcom, których linia krwi je zniewoliła.
Wschodnie królestwo oskarżyło Veyra o złamanie pieczęci.
Floty zachodnie wpłynęły na wody północne.
Południowi lordowie podnieśli stary sztandar Serath, nie na znak lojalności wobec mnie, lecz na znak buntu przeciwko każdej koronie, która przyczyniła się do wymazania mojej rodziny.
W ciągu siedmiu dni pięć królestw przygotowało się do wojny.
Zaniosłem Cedrica do domu.
Siostra Ilyse podróżowała obok mnie.
Pochowaliśmy go pod czarnymi cedrami Twierdzy Serath, niedaleko zniszczonej kaplicy, w której zginęli nasi rodzice.
Nie uczestniczył w nim żaden ksiądz.
Nie zasłaniał go żaden królewski sztandar.
Tylko Blackthorn stał przy grobie.
Gdy ostatni kamień został położony, ogier spuścił głowę.
„Nie mam już żadnej rodziny” – powiedziałem.
Ilyse spojrzała w stronę północnego nieba.
„To nieprawda.”
„Wiem, co myślisz.”
“Czy ty?”
„On jest królem”.
„Poszedł za tobą do Hollow Flame.”
„Nie poszedł za mną.”
„Powiedziałeś mu, żeby odszedł.”
„On słuchał.”
Ilyse prawie się uśmiechnęła.
„Niewybaczalna wada u mężczyzny”.
Rhydian nie wrócił do Veyrholdu.
Podróżował od klanu do klanu, uwalniając smoki z krwawych kontraktów i przekonując ich jeźdźców, aby dobrowolnie do niego dołączyli.
Ustawa ta osłabiła jego władzę polityczną, ale wzmocniła coś starszego.
Lojalność wybrana, a nie odziedziczona.
Mara wysyłała listy przez Blackthorn.
Pierwszy powiedział tylko: Jestem na ciebie zły.
Drugi powiedział: Ojciec ma się gorzej.
Trzeci zawierał rysunek trzech postaci stojących obok srebrnego smoka.
Jedną z postaci oznaczono jako UPARTY KRÓL.
Kolejny UPÓRLIWY STRAŻNIK.
Najmniejszy stał między nimi, trzymając ich obie ręce.
Zachowałem rysunek.
Dziesiątej nocy Bóg Smok przemówił ponownie.
Przyjedź do Avarra.
Stałem w zrujnowanej kaplicy.
“NIE.”
Świece się zapaliły.
Nosisz moje serce i mój łańcuch.
„Zabiłeś mojego brata.”
Ostrze zdrajcy go zabiło.
„Pozwoliłeś na to.”
Pozwoliłem królestwom powstawać i upadać. Nie mylcie wieku z miłosierdziem.
„Czego chcesz?”
Osąd.
Słowo wypełniło kaplicę.
Zanim zdążyłem zadać kolejne pytanie, za drzwiami pojawił się srebrny ogień.
Rhydian wszedł sam.
Wyglądał na wyczerpanego.
Na jego policzku pojawiła się nowa blizna.
„Nie powinieneś tu być” – powiedziałem.
„Często to słyszałem.”
„Twoje królestwo jest w stanie wojny”.
„Twoje też.”
„Nie mam królestwa”.
„Połowa południa maszeruje pod twoim sztandarem”.
„Chcą symbolu”.
„Oni chcą prawdy”.
„Oni chcą zemsty”.
„A czego chcesz?”
To pytanie pozbawiło mnie wszystkich przygotowanych odpowiedzi.
„Chcę, żeby Cedric żył.”
Wyraz twarzy Rhydiana złagodniał.
„Ja też.”
„Ledwo go znałeś.”
„Wiedziałam, że go kochasz.”
Cicha pewność w jego głosie bolała bardziej niż złość.
Odwróciłem się.
„Dlaczego przyszedłeś?”
„Żeby opowiedzieć ci, co się stało z Izoldą.”
„Wiem, że Malrec ją zabił.”
„Nie wszystko.”
Położył jej srebrny wisiorek na ołtarzu.
Wewnątrz znajdował się złożony pasek pergaminu.
Pismo Izoldy pokrywało obie strony.
Osiem lat wcześniej odkryła Karmazynowy Kult.
Wiedziała, że Malrec zamierza wykorzystać jej krew, aby złamać ostateczną pieczęć.
She also knew Rhydian’s dragon could resist the god’s influence if its bond with the Flamewarden was restored.
She entered the western tower to warn him.
Malrec followed.
Before he killed her, she cast a spell that forced Rhydian’s dragon into sleep, protecting it until the last Flamewarden returned.
“The curse was never meant to imprison me forever,” Rhydian said. “It was meant to preserve me for you.”
“For the Flamewarden.”
His eyes held mine.
“Yes.”
The word should have relieved me.
Instead, disappointment moved through me.
He saw it.
“I did not come because of prophecy.”
“You came because the kingdoms are collapsing.”
“I came because when you walked out of Hollow Flame, I let grief speak louder than trust.”
“You had reason.”
“I had fear.”
He moved closer.
“I have spent eight years believing love turned me into a weapon. Then you arrived, and my dragon recognized you before I understood why I could not look away.”
My pulse betrayed me.
“Rhydian.”
“I do not know whether fate placed you in Veyrhold. I know Mara chose you. Blackthorn chose you. My dragon chose you.”
His voice lowered.
“And I choose you.”
The chapel became painfully still.
I had imagined love as something soft.
This felt like standing at the edge of a battlefield without armor.
“You do not know me,” I whispered.
“I know you lie when you are frightened.”
“That is hardly romantic.”
“I know you count every door in a room. I know you give Mara the sweeter half of every pastry. I know you touch the scar beneath your left sleeve when you remember your mother.”
He lifted one hand but stopped before touching me.
“I know you carry everyone’s survival as though it were a debt.”
Tears burned behind my eyes.
“And I know you think loving you is dangerous.”
“It is.”
“So is loving me.”
The honesty of it undid me.
I placed my hand against his.
Silver fire met gold.
His dragon pressed close behind his eyes.
The heart-flame inside me answered.
For one suspended moment, the ruined chapel became warm.
Rhydian leaned toward me.
A horn sounded beyond the walls.
We pulled apart.
Captain Rowan entered with blood on his armor.
“Your Majesty, the western armies have crossed the Veyr border.”
“How many?”
“Thirty thousand.”
“And the dragon clans?”
“Divided.”
Rowan looked at me.
“The southern rebels demand Lady Serath take command.”
“I am not a general.”
“You are the last Flamewarden.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






