Zamarłam. Wydawał się znajomy, ale nie rozumiałam dlaczego.

„Kim jesteś?” zapytałem cicho.
Zacisnął małą bransoletkę wokół nadgarstka.
Wstrzymałem dech w piersiach, widząc wygrawerowane na nim imię. Należało ono do mojego najlepszego przyjaciela, z którym straciłem kontakt wiele lat temu po głupiej kłótni.

Lekarz wszedł i spokojnym głosem potwierdził: „To dziecko to syn twojej przyjaciółki. Zanotowała twoje nazwisko jako kontakt alarmowy, nie informując cię o tym. Obecnie przebywa w szpitalu za granicą”.
Chłopiec wyszeptał: „Mama powiedziała, że przyjdziesz, jeśli coś mi się stanie”.
Uśmiechnąłem się do niego i powiedziałem, że jego mama wkrótce wróci i że tymczasem może na mnie liczyć.
I tak naprawdę nie zdając sobie z tego sprawy, zacząłem się nim opiekować dzień po dniu, aż do powrotu jego matki.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






