Twarz Victora złagodniała i pojawił się na niej wyraz triumfu — szczerze wierzył, że wygrał wszystko.
Zanim się odwróciłem, żeby odejść, spojrzałem mu prosto w oczy. „Pamiętaj tylko o jednym, Victorze. Posiadanie i posiadanie to nie zawsze to samo”.
Jego uśmieszek zniknął. „Co to ma znaczyć?”
Nie odpowiedziałem. Odwróciłem się na pięcie i wyszedłem prosto w poranne słońce.
CZĘŚĆ 2

Elegancki czarny limuzyna czekał na krawężniku. Kierowca wysiadł i otworzył drzwi. „Dzień dobry, pani Vance. Pani córki są już na lotnisku z panią Gable. Pani bagaż został nadany do Londynu”.
Za mną usłyszałem szybkie kroki na chodniku. Victor wyszedł za mną na zewnątrz, z wyrazem dezorientacji na twarzy.
„ Londyn? ” – zapytał. „Wyjeżdżasz z kraju z moimi córkami – dzisiaj?”
„Tak. Dziś po południu.”
Jego wyraz twarzy stwardniał. „Nie możesz po prostu wywieźć moich dzieci z kraju bez mojej zgody”.
„Podpisałeś zgodę na podróż międzynarodową trzy tygodnie temu. Podczas wstępnej formalności” – przypomniałem mu.
Uświadomił sobie – podpisał te papiery. Po prostu nigdy nie zadał sobie trudu, żeby przeczytać drobny druk.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






