O godzinie jedenastej temperatura na zewnątrz osiągnęła trzydzieści stopni Celsjusza, a w małej kuchni zapadła całkowita cisza.
Maria Teresa szła ulicą Juarez, jej winylowe kapcie lekko przyklejały się do mięknącego asfaltu drogi.
Parking Quick-Stop był prawie pusty, jeśli nie liczyć pracującej obok śmietnika miejskiej cysterny z wodą.
Znalazła gazetę w pobliżu zardzewiałej, niebieskiej budki telefonicznej na rogu parkingu.
Był to mały skrawek papieru w linie, złożony na pół, leżący w suchej kałuży oleju silnikowego.
Na odwrocie, Ana napisała starannym, zaokrąglonym pismem jedno słowo oznaczające mleko.
Nie było śladu płóciennej torby, a pobliski żwir pozostał nienaruszony.
Sprzedawca za ladą nie podniósł wzroku znad małego telewizora, który rzucał migocące, niebieskie światło na stojaki z papierosami.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






