„Dobrze. Weź tablet, kochanie.”
Ona uciekła.
Poczułem determinację, jakiej nie czułem od lat.
Sięgnąłem po telefon leżący na stoliku nocnym. Moja ręka nawet nie drgnęła.
Przesunąłem się obok Davida. Obok Eleanor. Obok szpitala.
Zatrzymałem się na nazwisku jedynej osoby, na której zawsze mogłem polegać.
Oliwia.
Moja siostra odebrała po drugim dzwonku, a jej głos brzmiał podejrzanie, bo nigdy nie dzwoniłem w godzinach jej pracy.
“Co on zrobił?!” krzyknęła, gdy jej wszystko opowiedziałem.
Przewinąłem obok Davida.
Zapadła cisza, po której rozległ się dźwięk kluczyków do samochodu.
„Wezmę ze sobą zakupy, chodzik i całą swoją powściągliwość. Daj mi godzinę”.
Następnie zadzwoniłam do Priyi. Moja najlepsza przyjaciółka od czasów studiów, prawniczka rodzinna z zawodu i jedyna osoba, jaką znałam, która potrafiła brzmieć jednocześnie spokojnie i morderczo.
Przyjrzałem się jej zdjęciu kontaktowemu i po raz pierwszy odkąd poduszka powietrzna uderzyła mnie w twarz, uśmiechnąłem się.
“Daj mi godzinę.”
Myśleli, że zostawili w łóżku złamaną kobietę. Ale zostawili coś zupełnie innego.
Kliknąłem „Zadzwoń”.
„Opowiedz mi wszystko” – powiedziała Priya. „Powoli. A Cindy? Nie kasuj ani jednego SMS-a”.
Kiedy Olivia weszła do środka, posługując się naszym kodem, ja miałem już gotowy plan na odwrocie formularza wypisowego.
Zostawili coś zupełnie innego.
Moja siostra zostawiła torby z zakupami na korytarzu i od razu podeszła do łóżka.
Spojrzała na moją nogę, potem na Abbie, która siedziała zwinięta obok mnie i oglądała kreskówki, a potem na na wpół pustą szafę po drugiej stronie pokoju.
„Więc” – powiedziała Olivia. „Od czego zaczynamy?”
„Najpierw zamki.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






