Tydzień po pierwszej prezentacji Sarah Levenson poprosiła mnie o rozmowę wideo.
Nie z Derekiem.
Nie z Julią.
Tylko ja.
„Pani Riley” – powiedziała, kiedy połączenie zostało nawiązane. „Zapoznałam się z pani dodatkową dokumentacją. To imponująca praca”.
„Dziękuję” – odpowiedziałam. „I proszę, mów mi Megan”.
Skinęła głową.
„Megan, to powiem wprost. Blackstone jest gotowy do współpracy z Vertex w tym projekcie, ale mamy pewne warunki”.
„Słucham.”
„Po pierwsze, chcemy, żebyś został wyznaczony na kierownika projektu w umowie. Nie tylko wewnętrznie. W formalnej umowie. Po drugie, chcemy, żebyś miał kwartalne przeglądy techniczne, bezpośrednio z Tobą, przez cały okres wdrażania. I po trzecie…”
Zatrzymała się.
„Chcemy mieć prawo do bezpośredniego kontaktu z Państwem, jeśli nie będziemy zadowoleni ze struktury wsparcia Vertex dotyczącej Państwa rozwiązania”.
Moje serce waliło.
Zaproś mnie bezpośrednio.
„To niezwykłe” – zdołałem wykrztusić.
Sarah lekko się uśmiechnęła.
„Tak samo ważne jest znalezienie kogoś, kto naprawdę rozumie nasze wyzwania infrastrukturalne”.
Potem jej wyraz twarzy znów stał się poważny.
„Mówiąc wprost, jesteśmy pod wrażeniem Państwa możliwości. Mniej imponuje nam sposób, w jaki Państwa firma sobie z nimi poradziła. Rozwiązanie, które Państwo opracowali, jest dla nas cenne. Jeśli Vertex nie będzie w stanie odpowiednio wesprzeć Państwa wdrożenia, chcielibyśmy mieć możliwość zatrudnienia Państwa bezpośrednio jako konsultanta, aby zapewnić ciągłość.”
Usiadłem oszołomiony.
Nie chodziło tu tylko o dźwignię finansową.
To był spadochron.
Wygląda na to, że Sarah dokładnie zrozumiała, co miała do zaoferowania.
„Doceniam talenty, Megan” – powiedziała. „I chronię interesy mojej firmy”.
Po rozmowie siedziałem długo przy biurku i rozmyślałem.
Następnie napisałem e-mail do Richarda, w którym przedstawiłem warunki Blackstone’a. Nie dodałem komentarza. Nie przeprosiłem. Po prostu jasno przedstawiłem warunki i poprosiłem o odpowiedź.
Jego odpowiedź nadeszła w ciągu trzydziestu minut.
Moje biuro. 15:00
Kiedy przybyłem, Richard nie był sam.
Na miejscu obecna była również Marcia Winters, radca prawny firmy.
„Te warunki są bardzo nieregularne” – powiedziała Marcia po przedstawieniu się. „Klauzula, która pozwala im potencjalnie cię od nas odsunąć, stwarza poważne ryzyko”.
„Dla kogo?” zapytałem.
Brwi Richarda lekko się uniosły.
„Oczywiście dla Vertex” – odpowiedziała Marcia.
„Bo mogę odejść” – powiedziałem – „albo inni klienci mogą składać podobne prośby, gdy tylko zorientują się, skąd tak naprawdę bierze się wartość?”
Richard pochylił się do przodu.
„Co dokładnie mówisz, Megan?”
Spojrzałam na niego i na Marcię, a potem z powrotem.
„Mówię, że Blackstone dostrzegł coś, czego Vertex nie dostrzegł. Dostrzegają, że wiedza techniczna zasługuje na bezpośredni dostęp do klienta i należyte uznanie. Są gotowi uwzględnić to w umowie, ponieważ cenią to, co wnoszę”.
Zatrzymałem się.
„Pytanie brzmi, czy Vertex?”
Richard i Marcia wymienili spojrzenia.
„Cenimy wszystkich naszych pracowników” – zaczął Richard.
„To udowodnij to” – powiedziałem.
Nawet ja byłem zaskoczony tym, jak spokojnie brzmiał mój głos.
„Zaakceptuj warunki Blackstone’a. I omówmy, jak naprawdę powinna wyglądać moja rola w Vertex w przyszłości”.
Następne dwie godziny były najbardziej intensywnymi negocjacjami w moim życiu.
Na koniec doszliśmy do porozumienia.
Nadal będę wyznaczany na lidera projektu Blackstone.
Zostałbym awansowany na stanowisko dyrektora technicznego.
Będę podlegać bezpośrednio Richardowi.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






