Spojrzałem na Duncana.
To było rodzinne błogosławieństwo, którego chciałam dla niego.
***
Następnego ranka ubrałam go na chrzciny. Jedna skarpetka ciągle mi się zsuwała i poprawiałam ją trzy razy, zanim się poddałam.
Minister skłonił się.
Thomas zapukał.
“Nerwowy?”
“Ochronny.”
“Jest jakaś różnica?”
“Jest teraz.”
***
Byron siedział osobno podczas nabożeństwa. Zanim się zaczęło, podszedł do mnie.
“Nerwowy?”
„Czy mogę potrzymać Duncana?”
Ponieważ nasz tymczasowy plan na to pozwalał, oddałem mu naszego syna w ramiona.
Byron spojrzał w dół. „Przepraszam”.
„Dzisiaj nie jest czas na naprawę swojego wizerunku”.
Przepraszam cię.
“Przepraszam.”
„To zrób to później, kiedy nie będzie publiczności i nie będziesz trzymać Duncana między nami.”
Jego twarz się napięła.
„Mam prawa”.
On też. Ma prawo do ojca, który nie zamienia każdego ważnego dnia w przedstawienie.
Zabrałem Duncana z powrotem, gdy minister nas zawołał.
“Zrób to później.”
***
Podczas błogosławieństwa zaczął się wiercić. Wyszeptałam jego imię, a on ułożył się obok mnie.
Thomas uśmiechnął się z pierwszego rzędu.
“On zna twój głos.”
Pocałowałem Duncana w czoło.
„A on dorośnie wiedząc, że z tego korzystałem”.
“On zna twój głos.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






