Potem pielęgniarka przyniosła mi zapieczętowany plastikowy woreczek z jego telefonem. Na ekranie blokady pojawił się podgląd wiadomości od Vanessy: M powinien zostać zniszczony do wschodu słońca. Spalisz oryginały, a potem zgłosisz ją za oszustwo.
Vanessa zaczęła szlochać. „Powiedział, że stracisz licencję. Powiedział, że firma będzie nasza”.
Grant krzyknął: „Ona też to zaplanowała!”
Ich arogancja legła w gruzach.
Dochodzeniowiec z dwoma detektywami wszedł na teren posesji. Wyjaśnił, że ślady gazu wskazują na celowe podpalenie. W ich SUV-ie znajdowała się benzyna, dorobione kluczyki, sfałszowane dokumenty ubezpieczeniowe i przenośny dysk z przerobionymi dokumentami firmowymi.
Jeden detektyw poprosił mnie o zidentyfikowanie skórzanego etui.
„Należy do firmy mojego ojca” – powiedziałem. „A raczej należała, zanim ją ukradli”.
Grant wyciągnął do mnie swoją zdrową rękę. „Mara, proszę. Jesteśmy rodziną”.
Spojrzałem na mężczyznę, który opróżnił nasze wspólne konto, podrobił moje nazwisko i spędził miesiące przygotowując się do zniszczenia mojej kariery.
„Nie” – powiedziałem. „Używałeś tego słowa jako kamuflażu”.
Vanessa wskazała na Granta. „On wszystko zaplanował! Powiedział, że jest za słaba, żeby się bronić”.
Spojrzałam mu w oczy.
„To” – powiedziałem cicho – „był twój najdroższy błąd”.
CZĘŚĆ 3
O świcie stan Granta i Vanessy był na tyle stabilny, że pod nadzorem policji mogli zostać przeniesieni na górę.
Grant zażądał rozmowy ze mną na osobności. Odmówiłem.
Zamiast tego spotkaliśmy się w sali konferencyjnej szpitala z Simone, dwoma detektywami, śledczym z wydziału pożarnictwa i przedstawicielem firmy ubezpieczeniowej. Grant siedział na wózku inwalidzkim z usztywnionym nadgarstkiem. Vanessa miała na sobie szpitalną koszulę pod płaszczem, a jej pewność siebie spaliła się bardziej niż w magazynie.
Grant spróbował wykonać ostatni występ.
„Moja żona jest mściwa” – powiedział. „Planowała to, bo nasze małżeństwo się rozpadało”.
Simone stuknęła w ekran, a na monitorze ściennym pojawiły się dane finansowe.
Były sfałszowane podpisy.
Były przelewy do fikcyjnej spółki Vanessy.
Pojawiły się e-maile, w których dyskutowano, jak sprawić, żeby wyglądało na to, że jestem osłabiony z powodu wyczerpania.
Dostałem projekt aktu oskarżenia o kradzież szpitalnych narkotyków, wraz z sfabrykowanymi datami, które miały mnie umieścić w magazynie, mimo że rejestry odznak dowodziły, że leczyłem pacjentów.
Następnie Simone pokazała plik odzyskany z dysku przenośnego: podpisana umowa dzieląca odszkodowanie z tytułu ubezpieczenia pomiędzy Granta i Vanessę.
Adwokat Granta zamknął notatnik.
Vanessa szepnęła: „Mówiłeś, że nic nie może nas związać”.
Grant warknął: „Bo miałeś zniszczyć dysk!”
W pokoju zapadła cisza.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






