Generał Hargrove ruszył dalej, ale zmiana w jego postawie była subtelna. Jego ramiona nie były już całkowicie rozluźnione. Jego uwaga, wcześniej skupiona na całej formacji, teraz wielokrotnie wracała do tego samego punktu. Każde przejście wzdłuż szeregu potwierdzało tę samą sprzeczność. Plik wskazywał, że jej nie ma. System wskazywał, że została wymazana. Jego własne upoważnienie potwierdzało zwolnienie. A jednak kapitan Brooke Vance stał w formacji, jakby ostatnie trzy lata nigdy się nie wydarzyły.
Gdy dotarł do końca linii, znów się zatrzymał.
Instruktor musztry szybko wystąpił naprzód.
„Panie, czy mam…”
„Odsuń się” – powiedział Hargrove.
Instruktor natychmiast posłuchał.
Teraz istniała prosta linia między tym, co ogólne, a tym, co niemożliwe.
Hargrove ruszył z powrotem w stronę Brooke, tym razem wolniej. Każdy krok wydawał się bardziej rozważny, jakby każdym ruchem kalibrował rzeczywistość. Kiedy stanął przed nią, przyjrzał się jej twarzy szczegółowo – nie jak dowódca inspekcyjny żołnierza, ale jak ktoś próbujący pogodzić wspomnienie z fizyczną obecnością.
„Podaj swoje imię” – powiedział.
„Kapitan Brooke Vance, proszę pana” – odpowiedziała bez wahania.
Jej głos był spokojny.
Zbyt stabilny.
Oczy Hargrove’a lekko się zwęziły.
„Zostałeś przydzielony do bazy Ridgeway?”
„Tak, proszę pana.”
„A twoje upoważnienie do zadania?”
„Dowództwo Personelu, proszę pana.”
Odpowiedź powinna być prosta.
Nie było.
Ponieważ dowództwo personalne nie unieważniło tajnych rozkazów o zwolnieniu.
Nie bez eskalacji.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






