“Oto solenizant!” zagrzmiał Marcus.
Przytulił Liama czule.
„Spóźniłeś się” – mruknął Liam, choć jego twarz już złagodniała.
„Jestem modna. To różnica.”
Powinienem był to głębiej przemyśleć.
“Nie ma.”
Chloe porzuciła swoje dinozaury i ruszyła w stronę kolan Marcusa.
Przywarła do jego nogi, tak jak zawsze to robiła.
“Wujku Marcusie!”
„Oto moja ulubiona osoba” – powiedział, podnosząc ją. „Zachowałaś mi trochę ciasta?”
„Jeszcze nie. Mama mówi, żeby poczekać.”
Chloe porzuciła swoje dinozaury
“Mama jest bardzo mądra.”
Przyglądałem się im i czułem to znajome ciepło.
Marcus pochylił się, żeby pomóc Chloe uratować jednego z jej zabawkowych dinozaurów spod krzesła ogrodowego.
Gdy znów wstał, Liam złapał jego wzrok.
Trwało to tylko sekundę.
Jedna z tych milczących wymian zdań, gdy ludzie starają się nie powiedzieć czegoś na głos.
Liam przykuł jego uwagę.
Liam nieznacznie pokręcił głową.
Marcus odwrócił wzrok.
„Wszystko w porządku?” zapytałem.
Liam mrugnął, jakbym go wystraszyła.
“Tak. Dlaczego?”
“Wyglądałeś poważnie.”
Liam nieznacznie pokręcił głową.
Uśmiechnął się zbyt szybko.
„Po prostu… pomyślałem, jaki jestem stary i schorowany” – zażartował.
Powiedziałem sobie, że wyobraziłem sobie ten moment.
Gdybym mógł, wolałbym tego nie zrobić.
Marcus był jak rodzina.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






