Dererick podszedł do łóżka i spojrzał na mnie z góry, podczas gdy ja walczyłam z każdym instynktem, który podpowiadał mi, żebym się ruszyła. Sięgnął do czarnej torby, wyjął mały aparat i położył go na komodzie naprzeciwko łóżka.
Pojawiło się maleńkie czerwone światełko. Nagrywał mnie.
Potem otworzył notatnik i przestudiował kilka stron, jakby wykonywał polecenia. Kiedy znów sięgnął do torby, wyciągnął nożyczki i ostrożnie odciął mały kawałek rąbka mojej piżamy, po czym szczelnie zamknął materiał w plastikowej torbie.
Chciałem krzyczeć, ale pozostałem całkowicie bezwładny.
Dererick zaczął mnie fotografować z różnych kątów, zmieniając pozycję mojego ramienia, poprawiając mi głowę i poprawiając ubranie, zanim zrobił kolejne zdjęcia. Każdy element jego ruchów był niepokojąco metodyczny, jakby dokładnie wyćwiczył, jak manipulować kimś bez wybudzania go.
Wtedy zawibrował jego telefon. Dererick przeczytał wiadomość i uśmiechnął się.
Nadeszła druga wiadomość, a potem kolejna. Zrobił mi kilka nowych zdjęć i natychmiast wysłał je każdemu, kto się z nim kontaktował.
Wtedy prawda stała się jeszcze bardziej przerażająca.
Mój mąż nie robił tego sam.
CZĘŚĆ 2: Nie byłem jego jedyną ofiarą
Dererick kontynuował pracę, jakbym był tylko nieświadomym przedmiotem. Otworzył laptopa obok łóżka, przeniósł zrobione zdjęcia i zdawał się je gdzieś przesyłać, jednocześnie co chwila sprawdzając notes w dłoniach.
Jego telefon zawibrował jeszcze kilka razy, a każda nowa wiadomość zdawała się zawierać instrukcje. W pewnym momencie zrobił dodatkowe zdjęcia i natychmiast je wysłał, potwierdzając moje najgorsze podejrzenia, że ktoś inny obserwuje i przynajmniej częściowo kieruje tym, co robi.
Następnie Dererick wyjął mały wacik z czarnej torby i pobrał próbki z kilku miejsc na mojej skórze. Starannie zamknął każdą z nich w plastikowej torebce z tą samą kliniczną precyzją, z jaką robił wszystko inne.
Na koniec schował aparat, notes i laptopa. Zanim wyszedł, pochylił się i pocałował mnie w czoło z tą samą czułością, jaką mi okazywał.
„Słodkich snów, Anno.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





