Ponownie.
Ponownie.
Ponownie.
Wtedy Eleanor zauważyła kamerę.
„Ona patrzy.”
Julian spojrzał prosto w tamto miejsce.
„Klara.”
Poczułem, jak całe moje ciało się napina.
„Otwórz drzwi.”
Rebecca zamknęła ekran laptopa.
„Nie angażuj się.”
Na zdjęciu Julian podszedł bliżej.
„Podpisałeś umowę.”
Moje ręce się trzęsły.
Adrian zauważył.
Poszedł do kuchni i wrócił ze szklanką wody.
Położył je obok mnie bez komentarza.
Z głośnika znów dobiegł głos Juliana.
„Nie możesz ukraść moich dzieci”.
Coś we mnie prawie pękło.
Moje dzieci.
Ignorował je przez większą część ciąży.
Nie stawił się na umówione spotkania.
Spędzał noce z Sienną, podczas gdy ja sama składałam łóżeczko.
Teraz nagle były jego.
Sienna coś szepnęła.
Julian się odwrócił.
Wtedy zadzwonił jego telefon.
Obserwowaliśmy, jak odpowiada.
Jego wyraz twarzy zmienił się niemal natychmiast.
“Co?”
Eleanor podeszła bliżej.
Julian słuchał.
Następnie spojrzał w stronę ulicy.
Za nim zatrzymał się czarny sedan.
Wyszło dwóch śledczych.
Rebecca usiadła prościej.
„To wcześniej, niż się spodziewałem”.
Podszedł jeden śledczy.
„Pan Vance?”
Julian zakończył rozmowę.
“Tak.”
„Chcemy, żebyś nam towarzyszył do Vance Holdings.”
„Zajmuję się sprawą rodzinną”.
„To ma pierwszeństwo”.
Julian wyglądał na oszołomionego.
Eleanor chciała się dowiedzieć, co się dzieje.
Żaden ze śledczych nie odpowiedział.
Następnie Julian ponownie zwrócił się w stronę kamery bezpieczeństwa.
Po raz pierwszy odkąd go poznałam, zobaczyłam strach.
On wiedział.
Może nie wszystko.
Ale dość.
Podszedł do kamery.
„Ty to zrobiłeś.”
Rebecca natychmiast wyciszyła sygnał.
Na ekranie nadal panowała cisza.
Julian krzyczał.
Następnie śledczy odprowadzili go w kierunku sedana.
W końcu odetchnęłam.
„Zaczęło się.”
Adrian usiadł naprzeciwko mnie.
“NIE.”
Spojrzałem na niego.
„To jest łatwa część.”
Prawie się roześmiałem.
“Łatwy?”
„Zamrożą konta”.
“Dobry.”
„Będą przesłuchiwać pracowników”.
“Dobry.”
„Będą wzywać do przedstawienia dokumentów.”
„Również dobre.”
Jego wyraz twarzy pozostał poważny.
„A potem Julian zacznie się zastanawiać, kto ci pomógł.”
Cisza.
Rebecca przestała pisać.
Zrozumiałem.
„On się domyśli, że to byłeś ty.”
“W końcu.”
„Czy to naraża cię na niebezpieczeństwo?”
Adrian spojrzał w stronę okna.
„Już byłem w niebezpieczeństwie”.
Coś w jego odpowiedzi utkwiło mi w pamięci.
Zanim zdążyłam zapytać, Leo zaczął płakać.
Sięgnęłam po niego zbyt szybko.
Ból przeszył mój brzuch.
Zamarłem.
Adrian poruszył się instynktownie.
Z zaskakującą pewnością siebie wyjął Leo z łóżeczka.
Dziecko natychmiast się uspokoiło.
Wpatrywałem się.
„Już to robiłeś.”
„Moja siostra ma trzy.”
Ostrożnie podał mi Leo.
Nasze dłonie się dotknęły.
Tylko krótko.
A jednak coś nieznanego wydarzyło się między nami.
Nie romans.
Jeszcze nie.
Po prostu zaufaj.
A po miesiącach zdrady nawet to mnie przerażało.
Mój telefon zawibrował.
Nieznany numer.
Rebecca to sprawdziła.
„Nie odpowiadaj.”
Pojawił się komunikat.
MYŚLISZ, ŻE WIESZ, CZEGO CHCE JULIAN. NIE WIESZ.
Potem przyszła kolejna wiadomość.
ZAPYTAJ ADRIANA, CO STAŁO SIĘ Z JEGO BRATEM.
Powoli podniosłem wzrok.
Adrian zamarł całkowicie.
Rebecca spojrzała na nas.
“Co to jest?”
Odwróciłam telefon w jego stronę.
Przeczytał wiadomość.
Kolor zniknął z jego twarzy.
„Adrian?”
Przez kilka sekund nic nie powiedział.
Następnie zamknął laptopa.
„Musimy wyjść.”
Rebecca wstała.
“Dlaczego?”
„Ponieważ ktokolwiek wysłał tę wiadomość, wie, że ta lokalizacja nie jest przypadkowa”.
Moje tętno przyspieszyło.
„Co się stało z twoim bratem?”
Adrian spojrzał mi prosto w oczy.
A odpowiedź w jego oczach przeraziła mnie bardziej, niż cokolwiek, co mógłby powiedzieć.
„Julian się wydarzył.”
ROZDZIAŁ 3: CZŁOWIEK, KTÓRY WIEDZIAŁ ZA DUŻO
Przed południem znowu się przeprowadziliśmy.
Rebecca załatwiła inną nieruchomość pod korporacyjną nazwą, której Julian nie mógł łatwo odnaleźć.
Tym razem pojechaliśmy na północ.
Siedziałem na tylnym siedzeniu, a między nami siedzieli Leo i Oliver.
Adrian prowadził.
Prawie nie mówił.
Wiadomość pozostała na moim telefonie.
ZAPYTAJ ADRIANA, CO STAŁO SIĘ Z JEGO BRATEM.
Czekałem dwadzieścia minut.
Wtedy przestałem czekać.
“Powiedz mi.”
Rebecca spojrzała na Adriana.
Zacisnął dłonie na kierownicy.
„Miał na imię Nathan.”
„Twój brat?”
“Tak.”
Adrian przełknął ślinę.
„Pracował w Vance Holdings przede mną.”
Nigdy o tym nie słyszałem.
“Co się stało?”
„Odkrył rozbieżności”.
„Jakiego rodzaju?”
„Taki sam, jaki znalazłeś.”
Poczułem ucisk w żołądku.
„Firmy fasadowe?”
“Niektóre.”
Zmienił pas ruchu.
„Fałszywi wykonawcy, zawyżone koszty budowy, nieruchomości zakupione za pośrednictwem pośredników, konta charytatywne wykorzystywane do przesyłania pieniędzy”.
Rebecca spojrzała w górę.
„Dlaczego nie znalazło się to w pierwotnym oświadczeniu?”
„Bo Nathan nigdy żadnego nie ukończył.”
W pojeździe panowała cisza.
„Co mu się stało?” zapytałem.
Adrian patrzył prosto przed siebie.
„Umarł.”
Moja ręka instynktownie powędrowała w stronę transportera Olivera.
“Jak?”
„Wypadek samochodowy.”
Odpowiedź nadeszła zbyt szybko.
„Nie wierzysz, że to był wypadek.”
“NIE.”
„Czy możesz to udowodnić?”
“NIE.”
To słowo brzmiało boleśnie.
„Nathan zadzwonił do mnie trzy noce przed śmiercią”.
Głos Adriana stał się cichszy.
„Powiedział, że odkrył coś większego niż oszustwo”.
“Co?”
„Nie chciał niczego wyjaśniać przez telefon”.
Rebecca zmarszczyła brwi.
„Czy zostawił jakieś pliki?”
„Myślałem, że nie.”
“Myśl?”
Adrian spojrzał na mnie w lustrze.
„Sześć miesięcy temu Clara dała mi arkusz kalkulacyjny, który znalazła w plikach Juliana”.
Przypomniałem sobie.
„Numery nieruchomości”.
“Tak.”
„To był system kodowania Nathana.”
Dreszcz przeszedł mnie po plecach.
„Rozpoznałeś to?”
„W chwili, gdy to zobaczyłem.”
„I nie powiedziałeś mi?”
“NIE.”
Niespodziewanie wzrosło poczucie gniewu.
„Pozwoliłeś mi pracować z tobą przez sześć miesięcy, nie mówiąc mi, że dowody mogą być powiązane z twoim zmarłym bratem?”
„Musiałem się dowiedzieć, czy liczby się zgadzają”.
„Powinieneś mi powiedzieć.”
“Ja wiem.”
Rebecca milczała.
To mnie jeszcze bardziej rozzłościło.
„Wiedziałeś?”
„Tylko część.”
Spojrzałem w stronę okna.
Pola przesunęły się poza szkło.
Poczułem się głupio.
Po raz kolejny mężczyźni decydowali, jakie informacje mogę przyjąć.
Adrian zdawał się rozumieć.
„Myliłem się.”
“Tak.”
“Przepraszam.”
To mnie zaskoczyło.
Julian prawie nigdy nie przeprosił.
Gdy to robił, zazwyczaj wyjaśniał, dlaczego to ja spowodowałem problem.
Adrian po prostu przeprosił.
Brak obrony.
Nie ma wymówek.
Nie podobało mi się to, że łagodziło mój gniew.
„Dokończ historię.”
„Nathan uważał, że ktoś w Vance Holdings zbiera dane osobowe rodzin”.
„Jakie rodziny?”
“Pracownicy.”
„Za szantaż?”
“Może.”
“Może?”
„Umarł nie zdążywszy wyjaśnić”.
Rebecca pochyliła się do przodu.
„I myślisz, że Leo i Oliver są ze sobą powiązani?”
Adrian zacisnął szczękę.
“Nie wiem.”
Nowy bezpieczny dom mieścił się na niewielkim ranczu na obrzeżach Georgetown.
Rebecca kazała ludziom sprawdzić, zanim weszliśmy.
Po raz pierwszy od opuszczenia szpitala zasnąłem.
Tylko czterdzieści minut.
Ale kiedy się obudziłem, zobaczyłem Adriana w kuchni podgrzewającego butelkę.
„Nie musisz tego robić.”
„Oliver się nie zgadza.”
Spojrzałem w stronę elektronicznej niani.
Oliver nie spał.
Leo pozostał we śnie.
Adrian podał mi butelkę.
“Siedzieć.”
„Mogę stać.”
„To nie była opinia medyczna”.
Mimowolnie się uśmiechnąłem.
To był pierwszy szczery uśmiech, jaki wywołałem na swojej twarzy od kilku dni.
Zauważył.
A potem grzecznie udawał, że nie.
Nakarmiłam Olivera, a Adrian zrobił kawę.
„Jaki był Nathan?”
Zatrzymał się.
“Irytujący.”
Zaśmiałem się cicho.
„Dobrze, że denerwujesz?”
„Najgorszy rodzaj.”
Usiadł naprzeciwko mnie.
„Genialny, uparty, przekonany, że może rozwiązać problemy każdego.”
„Brzmi znajomo.”
Jego usta wygięły się.
„Moja matka mówi to samo”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






