Zaśmiałam się nerwowo i wzruszyłam ramionami. „Nie przez lata” – powiedziałam. „Za dużo rzeczy chciałabym najpierw zrobić”.
Cara zamilkła. To, co wydawało mi się głupią, zwyczajną kłótnią o naszą przyszłość, było dla Cary czymś o wiele bardziej przerażającym, niż wtedy rozumiałem. Myślałem, że denerwuje ją czekanie. Oskarżyłem ją o to, że zamieniła jedną luźną rozmowę w deadline. Powiedziała, że nigdy jej nie słuchałem. Powiedziałem jej, że jest niesprawiedliwa. Żadne z nas nie przeprosiło przed snem tamtej nocy.
Następnego ranka jej część szafy była kompletnie pusta. Jej numer telefonu przestał działać przed lunchem. Do wieczora wszystkie konta, jakie kiedykolwiek miała, zniknęły, jakby zniknęła ze świata w ciągu jednej nocy.
Część druga: Dziesięć lat sprawdzania twarzy nieznajomych
Dzwoniłem do jej przyjaciół, do jej matki, do starych profesorów. Nikt nie wiedział, dokąd poszła, a przynajmniej nikt mi się do tego nie przyznał. Szukałem dziesięć lat. Nie każdego dnia, ale wystarczająco często, by po cichu zniszczyć po drodze dobre rzeczy w moim życiu. Spotykałem się z miłymi kobietami i mimowolnie porównywałem ich śmiech do jej. Przeprowadzałem się do innych miast, zmieniałem pracę, a mimo to z przyzwyczajenia wpatrywałem się w obce twarze w tłumie. Znajomi mówili, że przegapiłem ideę, a nie osobę. Może mieli rację.
Potem, trzynaście lat po naszym pierwszym spotkaniu, o siódmej w deszczowy czwartkowy wieczór zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłem drzwi i poczułem, jak powietrze uwięzło mi w gardle.
Cara stała na moim ganku, jedną ręką obejmując balustradę. Była chuda, blada, lekko drżała, ale i tak od razu rozpoznałem jej oczy, tak jak rozpoznaje się piosenkę po jednej nucie.
„Cześć” powiedziała.
Spojrzałem na nią. „Gdzie byłaś?”
Jej usta drżały. „Czy mogę wejść do środka?”
Powinienem był zażądać odpowiedzi od razu, na ganku. Zamiast tego odsunąłem się i wpuściłem ją.

Część trzecia: Propozycja
Weszła do mojego salonu, spojrzała na zdjęcia na ścianie i uśmiechnęła się lekko, zauważając, że żadne z nich nie przedstawia żony. Usiedliśmy naprzeciwko siebie. Cara ostrożnie złożyła ręce na kolanach.
„Jestem chora” – powiedziała. „To stan terminalny. W zeszłym tygodniu lekarze powiedzieli, że to może potrwać mniej niż kilka miesięcy”.
Usłyszałem tykanie zegara za sobą, nagle o wiele za głośne. „Jak długo?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






