Theo odwrócił wzrok.
„Ale ty też nie wiesz. Rozpadaliśmy się, zanim zachorowałeś na raka. Potem zachorowałeś i nagle potrzebowaliśmy się tak rozpaczliwie, że żadne z nas nie musiało pytać, czy naprawdę jesteśmy szczęśliwi”.
Spojrzał na mnie.
„Czy nadal mnie kochasz?”
“Tak.”
Jego oczy zaszły łzami.
„Ale kochałam cię, kiedy sama byłam nieszczęśliwa. Nauczyłam się, że kochanie kogoś może utrzymać cię w życiu długo po tym, jak życie przestanie działać”.
„Co się teraz stanie?”
Zamknąłem walizkę.
„Wyjeżdżam dziś wieczorem. Nie dlatego, że zdecydowałam, że powinniśmy się rozwieść, ale dlatego, że tym razem muszę podjąć decyzję, nie będąc twoją pielęgniarką, twoją naprawiaczką ani kobietą, która boi się, że bez niej się załamie”.
„A co się z nami dzieje?”
Podniosłem walizkę.
„Jeśli nadal istnieje jakieś „my”, Theo, musimy je odkryć, kiedy żadne z nas nie zostanie, bo boimy się odejść”.
Przez kilka tygodni mieszkałem u matki, ale nie używałem jej domu jako kryjówki.
Theo zaczął chodzić na terapię.
Ja też.
W pracy przestałam automatycznie zgłaszać się na ochotnika do każdej dodatkowej zmiany.
Pierwszy raz, kiedy mój przełożony zapytał,
„Alicia, możesz mnie dziś zastąpić?”
Odpowiedziałem,
„Nie mogę.”
Potem czekałem na znajome poczucie winy.
Nadeszło.
Tak czy inaczej wróciłem do domu.
Kilka miesięcy później Theo wysłał mi wiadomość.
„Czy możemy zjeść kolację?”
Pierwszym odruchem była odmowa. Napisałem odpowiedź, wpatrywałem się w nią i ją usunąłem.
Potem napisałem,
„Piątek. Siódma. Wybiorę miejsce.”
Wybrałam tę samą restaurację, w której zostawił mnie samą na naszą rocznicę.
Kiedy przybyłem, Theo już siedział przy stole.
„Myślałem, że zmieniłeś zdanie.”
„Nie. Spóźniłem się sześć minut.”
Prawie się uśmiechnął.
„To coś nowego.”
„Dużo tego.”
Wyjątkowo nie pytałem o wizyty u lekarza.
Nie zapytał, ile mam zmian.
Zamiast tego Theo opowiedział mi o terapii i przyznał, że dwa razy prawie z niej zrezygnował.
„Cały czas czekałam, aż zadzwonisz i poprosisz, żebym wróciła do domu” – przyznałam.
„Ciągle sięgałem po telefon”.
„To dlaczego nie zadzwoniłeś?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






