Włączono latarkę.
Wskazuje na ziemię.
Mężczyzna z autobusu stał przed nami.
„Marcus?”
Skinął głową.
„Brat Juliana wysłał czterech ludzi do tego lasu.”
Wyciągnął kartę magnetyczną z kurtki.
„Mamy mniej niż dwie minuty, zanim otoczą ten grzbiet. Chodźcie za mną.”
Marcus zaprowadził nas do wąwozu ukrytego pod starą linią kolejową.
Strażnicy przeszukiwali górę, podczas gdy my poruszaliśmy się pod nimi.
Pół mili dalej, w opuszczonym kamieniołomie żwirowym, czekała szara ciężarówka.
Marcus posadził Leo na tylnym siedzeniu.
Następnie weszliśmy do środka.
Kiedy już ruszył, w końcu wszystko wyjaśnił.
„Artur dzwonił do mnie trzy dni temu.”
Spojrzałam na niego.
„Mój teść?”
„Wiedział, że jego młodszy syn jest skorumpowany”.
Marcus nie spuszczał wzroku z drogi.
„Ale Artur bał się ujawnić go publicznie”.
„Więc skłamał na temat swojej śmierci?”
„Potrzebował powodu, żeby zabrać ciebie i Leo do Pine Ridge.”
Poczułem narastający gniew.
Marcus kontynuował.
„Wiedział też, że jego syn zamierza zmusić cię do podpisania dokumentu zaraz po twoim przybyciu.”
„To po co w ogóle nas tam przyprowadziłeś?”
„Ponieważ Arthur potrzebował cię, żeby znaleźć dowody Juliana.”
Marcus spojrzał na mnie.
„A ponieważ brat Juliana i tak by cię dopadł, gdziekolwiek byś był”.
Spojrzałem w stronę Leo.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






