Sprawdziła jego źrenice, odruchy, reakcję na ból, a następnie zleciła skany i badania laboratoryjne z szybkością, która wprawiła skrzydło w ruch. W ciągu dwudziestu minut korytarz przed pokojem 412 wypełnił się cichą, natarczywą atmosferą. Pojawiły się pielęgniarki. Wezwano neurologa. Matteo wykonał kilka telefonów cicho, odwrócony plecami, ale z napiętymi ramionami.
Przez cały ten czas Vincent nie obudził się.
Nie dla doktora Mercera.
Nie dla neurologa.
Nie dotyczy to pielęgniarki, która mnie zastąpiła podczas zmiany dyżuru.
Około południa oficjalny język jego wykresu był już ostrożny.
Możliwe jest wystąpienie długotrwałych zaburzeń świadomości.
Pielęgniarka dyżurna zgłaszała okresową reakcję.
Wymagana dalsza obserwacja.
Zgłoszono.
To słowo towarzyszyło mi aż do domu.
Tego dnia źle spałem.
Za każdym razem, gdy zamykałem oczy, czułem jego dłoń na nadgarstku. Słyszałem jego głos przedzierający się przez rozświetloną czerwienią ciemność.
Niebezpieczne.
Kiedy wróciłem tego wieczoru, całe skrzydło prywatne wydało mi się inne.
Nadal było nieskazitelnie. Nadal cicho. Nadal drogo.
Jednak cisza stawała się coraz bardziej napięta.
Przy windach pojawili się nowi mężczyźni. Jeden stał przy stanowisku pielęgniarek, udając, że czyta wiadomości na telefonie. Inny opierał się o ścianę przy klatce schodowej, z rękami złożonymi przed sobą.
Matteo był przed pokojem Vincenta.
Spojrzał na mnie, gdy podszedłem.
„Pielęgniarka Bennett.”
To był pierwszy raz, kiedy użył mojego imienia.
„Matteo.”
Na jego twarzy pojawił się błysk zaskoczenia, który szybko zniknął.
„Byłeś tu, kiedy odpowiedział.”
“Tak.”
„Co powiedział?”
Spojrzałam mu w oczy.
„To kwestia medyczna.”
Lekko stanął mi na drodze. Nie groźny. Po prostu obecny.
„Wszystko, co z nim związane, jest sprawą rodzinną”.
„Nie jestem rodziną.”
„Nie” – powiedział cicho. „Nie jesteś”.
Coś w jego tonie sprawiło, że słowa te zabrzmiały bardziej jak ostrzeżenie niż odrzucenie.
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, doktor Mercer wyszedł z pokoju.
„Claire” – powiedziała. „Proszę wejść”.
Matteo odsunął się na bok.
W środku pokój Vincenta wyglądał tak samo, ale nie przypominał już pokoju chorego. Sprawiał wrażenie miejsca, gdzie każdy przedmiot mógł podsłuchiwać.
Doktor Mercer zamknął za nami drzwi.
„Nie wykazał dalszej reakcji” – powiedziała cicho. „Ale skany wskazują na wzmożoną aktywność korową. Możliwe, że doświadcza okresów świadomości, których nie potrafi wiarygodnie wykazać”.
„Myślisz, że zamknięty?”
„Nie do końca. Jego uraz nie pasuje do klasycznego zespołu zamknięcia. Ale po tak długim okresie utraty przytomności, powrót do zdrowia może następować fragmentarycznie. Dźwięki, emocje, znajome głosy – czasami docierają one do pacjentów, zanim cokolwiek innego dotrze do nich”.
Znajome głosy.
Spojrzałem na Vincenta.
Jego twarz pozostała nieruchoma.
Doktor Mercer podążył za moim wzrokiem.
„Czytałaś mu?”
“Tak.”
„Jak często?”
„Większość nocy.”
Jej wyraz twarzy złagodniał w sposób, którego się nie spodziewałem.
„Rób to dalej.”
Odwróciłem się do niej.
„To są twoje instrukcje medyczne?”
„To mój ludzki”. Zniżyła jeszcze bardziej głos. „A Claire? Uważaj”.
Te słowa podziałały na mnie jak zimna woda.
„Z jego powodu?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






