„Czy twierdzisz, że brał udział w zasadzce?”
Vincent nie odpowiedział.
Nie musiał.
Ktoś cicho zapukał do drzwi.
Skoczyłem.
Oczy Vincenta natychmiast się zamknęły.
Doktor Mercer weszła sekundę później, niosąc tablet. Spojrzała na mnie, na Vincenta i z powrotem.
„Był obudzony” – powiedziała.
To nie było pytanie.
Skinąłem głową.
Powoli podeszła do łóżka.
„Vincent” – powiedziała. „To doktor Mercer. Słyszysz mnie?”
Przez kilka sekund nic się nie działo.
Wtedy otworzył oczy.
Doktor Mercer cicho wypuścił powietrze.
„No cóż” – wyszeptała. „Cześć.”
Vincent spojrzał na nią z podejrzliwością i zmęczeniem.
„Przy mnie jesteś bezpieczny” – powiedziała.
Jego wzrok powędrował w moją stronę.
Skinąłem głową.
Dopiero wtedy spojrzał na lekarza.
Przez następne piętnaście minut dr Mercer przeprowadziła najdelikatniejsze badanie neurologiczne, jakie kiedykolwiek widziałem. Poprosiła go, żeby mrugnął raz na „tak” i dwa razy na „nie”, gdy mówienie stawało się zbyt męczące. Sprawdziła siłę uścisku dłoni, śledzenie wzrokiem, pamięć i poziom bólu.
Znał jego imię.
Wiedział, że jest w Chicago.
Wiedział, że to już koniec roku, po chwili namysłu.
Ale gdy zapytała go, kto jest prezydentem, wyglądał na tak poirytowanego, że musiałem ukryć uśmiech za dłonią.
Doktor Mercer to zauważył i udawał, że nie.
„Czy pamiętasz, co ci się przydarzyło?” zapytała.
Oczy Vincenta pociemniały.
Jedno mrugnięcie.
Tak.
„Czy czujesz się bezpiecznie w obecności mężczyzn poza tym pokojem?”
Spojrzał na nią.
Bez mrugnięcia.
Brak ruchu.
Cisza się przedłużała.
Doktor Mercer opuścił tablet.
„To wystarczająca odpowiedź.”
Vincent wyglądał na wyczerpanego. Jego skóra wokół ust poszarzała, a na skroniach lśnił pot.
„Potrzebujesz odpoczynku” – powiedziałem.
Jego wzrok znów powędrował w moją stronę.
“Historia.”
„Vincent—”
“Proszę.”
Na te słowa wyraz twarzy doktora Mercera uległ zmianie.
Nie do końca szok.
Uznanie.
Jakby rozumiała coś, co ja dopiero zaczynałem czuć.
„Dokładnie zaktualizuję kartę” – powiedziała. „Tylko niezbędne informacje. Żadnych szczegółów dotyczących konkretnych rozmów”. Spojrzała na mnie. „I żadnych odwiedzin bez mojej zgody, dopóki nie ocenimy jego stanu”.
„Możesz to zrobić?”
„Przez dwadzieścia cztery godziny, tak. Potem zarząd szpitala może nagle zainteresować się polityką”.
Oznacza to, że Marco Romano może nagle zainteresować się zarządem szpitala.
Po jej wyjściu ponownie przyciemniłem światła.
Oddech Vincenta już zaczął zwalniać. Mimo to jego oczy pozostały otwarte, wpatrzone we mnie z uporem.
„Potrzebujesz snu” – powiedziałem mu.
“Czytać.”
„Jesteś niemożliwy.”
„Tak słyszałem.”
Wziąłem książkę do ręki.
Tym razem czytałam, aż zasnął.
Nie nieprzytomny.
We śnie.
Była różnica i w jakiś sposób ta różnica napełniła moją pierś czymś niebezpiecznym i ciepłym.
Przez następny tydzień Vincent budził się cały rozbity.
Najpierw kilka minut. Potem godzina. Potem prawie cały wieczór z krótkimi przerwami między rozmowami. Jego głos wzmocnił się z chrapliwego do niskiego, szorstkiego pomruku. Fizjoterapia rozpoczęła się w tajemnicy pod pretekstem sesji rehabilitacji ruchowej. Dr Mercer sprowadziła tylko dwóch specjalistów, którym ufała – oboje starsi, oboje dyskretni, oboje nie byli pod wrażeniem mężczyzn za drzwiami.
Vincent nienawidził być słabym.
Nigdy nie powiedział tego wprost, ale widziałem to w każdym kontrolowanym oddechu, gdy jego dłoń nie zacisnęła się na piłce piankowej. Widziałem to w mięśniu, który pulsował w jego szczęce, gdy nie mógł unieść ręki dalej niż pięć centymetrów. Najwyraźniej widziałem to, gdy odwrócił ode mnie wzrok, zanim przyjął pomoc.
„Wiesz” – powiedziałam pewnej nocy, poprawiając poduszki pod jego ramionami – „większość pacjentów frustruje się w trakcie rekonwalescencji”.
Wpatrywał się w ścianę.
„Nie jestem sfrustrowany”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






