„A jaka była druga część?”
Jej uśmiech zniknął. „Bałam się”. Szczerość w jej głosie bolała bardziej, niż się spodziewałam. „Ja też nie chciałam być sama”.
Wziąłem ją za rękę. „Nie jesteś.”
Za drzwiami pokoju usłyszałem głosy w kuchni. Greg i Marcy wrócili z obiadem na następny dzień. Susan też je słyszała. Na jej twarzy pojawił się spokojny wyraz.
„Twoja matka mawiała, że ludzie czasami potrzebują drugiej szansy, zanim dowiedzą się, co zrobić z pierwszą”.
Przełknęłam ślinę. „Chciałabym jej podziękować”.
Susan spojrzała na list. „Możesz”.
“Jak?”
„Przestańcie karać syna, którego kochała”.
Znów zaszkliły mi się oczy. Tym razem nie walczyłem.
Część dwunasta: Co Susan wciąż wiedziała
Przez lata wierzyłem, że moja matka umarła, czekając na mnie. Teraz zrozumiałem, że umarła, kochając mnie, całkowicie i bezwarunkowo. I jakimś cudem, za pośrednictwem Susan, wciąż znalazła sposób, żeby mi to powiedzieć.
Nie mogłem zmienić przeszłości ani cofnąć się i usiąść obok matki jeszcze raz. Ale mogłem usiąść obok Susan. Mogłem trzymać ją za rękę. Mogłem zadbać o to, żeby było jej ciepło.
Kiedy następnego wieczoru wybiła godzina 21:00, nie szeptałem już o wszystkim, czego nie zrobiłem. Po prostu powiedziałem Susan o jednej rzeczy, w którą w końcu, całkowicie, uwierzyłem.
„Moja matka wiedziała, że ją kocham”.
Susan ścisnęła moją dłoń. „Tak, Sam” – szepnęła.
„Ona zawsze wiedziała.”






