antybiotyki dla córki.
Nie walczył o własne życie. Ostatnie tchnienie spędził, wykorzystując swoje
Złamane ciało stało się ludzką tarczą, chroniącą jej lekarstwo. Dotrzymał obietnicy.
Pochyliłem głowę nad grobem, deszcz mieszał się z gorącymi łzami płynącymi strumieniami
po mojej twarzy. Sięgnęłam w dół i delikatnie położyłam dłoń na jego zimnej, zamkniętej
kostki. „Mam to, Elias” – wyszeptałem. „Zaniosę to do niej. Obiecuję”.
Delikatnie i z wielkim trudem uwolniłam butelkę i torbę z jego sztywnego uścisku.
Byli idealni. Nietknięci.
Trzask.
Wyraźny, ciężki metaliczny dźwięk młotka odciąganego w tył
Odgłos broni dużego kalibru rozbrzmiał w cichej stoczni. Brzmiał jak
wystrzał armaty.
Zamarłam, trzymając w jednej ręce lekarstwo, wciąż klęcząc w błocie. Powoli odwróciłam się.
głowa.
Wychodząc zza zardzewiałego pojemnika, oświetlonego światłem Juliana
latarką, był burmistrz Vance. Był nienagannie ubrany w ciemny trencz,
trzymając parasol. Ale nie był sam. Otaczało go trzech ciężko uzbrojonych
dowódcy okręgów – moi oficerowie dowodzący – ich służbowa broń wyciągnięta,
czerwone punkty ich celowników laserowych spoczywały idealnie w środku mojej klatki piersiowej.
„Naprawdę powinieneś był napisać standardowy raport o zaniedbaniu, oficerze” – powiedział burmistrz.
Vance szepnął, jego głos był gładki i pozbawiony jakiejkolwiek ludzkiej nuty. „To by…
Byłoby o wiele czyściej dla wszystkich. Teraz muszę pochować glinę obok nikogo.
Rozdział 5: Upadek Twierdzy i Przebudzenie
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





