Uśmiech burmistrza zgasł. „O czym ty mówisz?”
„Marcus nie zadzwonił na policję stanową” – powiedziałam powoli, delektując się każdym słowem.
„Bo wiedzieliśmy, że jesteś ich właścicielem. Więc dziesięć minut temu Marcus wszedł do
federalny komputer główny. Przekierował na żywo dźwięk całej tej rozmowy – twój
wyznanie, lokalizacja Juliana, groźby kapitanów – bezpośrednio do władz regionalnych
dyrektor FBI.”
Powietrze w stoczni zdawało się gwałtownie rozprężać. Czerwony laser
przyrządy celownicze na mojej piersi zadrżały.
„Ona blefuje” – syknął Vance, cofając się. „Zastrzel ją!”
Zanim palec kapitana Millera zdążył nacisnąć spust, niebo nad nami zamarło
eksplodował.
Dwa ogromne, matowo-czarne taktyczne śmigłowce FBI unosiły się nad stosami ładunków
kontenery, których oślepiające reflektory oświetlały podwórko niczym powierzchnię
słońce. Ogłuszający ryk wirników zagłuszył burzę. Jednocześnie,
ciężkie żelazne bramy stoczni oddalonej o sto metrów zostały gwałtownie zawalone
wyrwane z zawiasów przez trzy federalne pojazdy opancerzone BearCat.
„FBI! RZUĆ BROŃ! RZUĆ BROŃ NATYCHMIAST!” – rozległ się głos z
system nagłośnienia helikoptera.
Dziesiątki agentów federalnych w strojach taktycznych wybiegło z pojazdów,
polanę z podniesionymi karabinami M4. Trzej skorumpowani kapitanowie, zdając sobie sprawę ze swoich
kariery i życie natychmiast się skończyły, upuścili broń w błoto i upadli
na kolana, z rękami splecionymi za głowami.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






