„Uważam, że musimy sfinalizować przejęcie”.
Na jego twarzy malowało się wiele emocji.
Dezorientacja.
Uznanie.
Niedowierzanie.
A potem coś bliskiego horrorowi.
Derek wydał z siebie odgłos dławienia.
„Maya? Siostra Madison, Maya?”
„Witaj, Derek. Gratuluję zaręczyn.”
Richard spojrzał na profil w Wall Street Journal, a potem znów na mnie.
„Jesteś Mayą Chin? Mayą Chin? Założycielką i dyrektor generalną Paybridge?”
„Zgadza się. Proszę usiąść.”
Gestem wskazałem stół konferencyjny.
Nikt się nie ruszył.
„To musi być jakaś pomyłka” – wyjąkał Derek. „Pracujesz w pomocy technicznej. Mama mówiła… Madison mówiła, że odbierasz telefony w jakimś startupie”.
„Odbierałem telefony” – powiedziałem spokojnie. „W 2017 roku, kiedy mieliśmy 15 pracowników, wykonywałem każdą pracę, która była potrzebna. Teraz mamy 247 pracowników, a ja skupiam się głównie na strategii i przejęciach”.
Susan Park, ich dyrektor ds. informatyki, z którą naprawdę miło mi się współpracowało, zaczęła się uśmiechać.
„Panie Hartwell” – powiedziała. „Negocjujemy z panią Chin od ośmiu miesięcy. Jest ona głównym kontaktem we wszystkich rozmowach technicznych i strategicznych”.
„Ale Wielkanoc” – powiedział Richard słabym głosem. „Mieliśmy wielkanocny brunch. Derek powiedział, że jego narzeczona ma siostrę, która pracuje w branży technologicznej. Myśleliśmy…”
Urwał, bo zaczął rozumieć.
“O mój Boże.”
„Zasugerowałeś, że mogłabym być zainteresowana pracą w call center” – powiedziałam uprzejmie. „Za pośrednictwem mojej siostry. To było miłe”.
Derek zbladł.
„Powiedziałem Madison, że moi rodzice mogą pomóc całej twojej rodzinie w dostępie do prawdziwych możliwości. Powiedziałem, że mój ojciec prowadzi bank z aktywami przekraczającymi 8 miliardów dolarów”.
„8,2 miliarda dolarów” – poprawiłem. „Stan na czwarty kwartał zeszłego roku. Chociaż wasze koszty operacyjne są wysokie, stanowią około 73% przychodów, dlatego tracicie udziały w rynku na rzecz konkurencji cyfrowej. To wynika z analizy, którą przygotowaliśmy”.
Skinąłem głową w stronę Marcusa, który przesuwał po stole oprawione prezentacje.
„To nie może się dziać naprawdę” – wyszeptał Derek.
Ale tak się działo.
A to był dopiero początek.
„Panowie. Pani Park. Proszę usiąść. Mamy dużo do omówienia.”
Zająłem miejsce na czele stołu.
Moje krzesło było odrobinę wyższe, ustawione naprzeciwko artykułu w Wall Street Journal.
Usiedli powoli.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






