Wtedy jego wzrok spoczął na mnie i zamarł. Całkowita cisza.
„Sędzia Rivera”.
W pokoju zapadła cisza. Nie cisza. Cisza. Taka cisza, w której słychać drżenie kryształowych kieliszków na stołach.
„Sędzio Harrison” – powiedziałem spokojnie. „Dobrze cię widzieć”.
Robert przeszedł przez pokój czterema długimi krokami.
„Elena, mój Boże, co ty tu robisz?”
„Patricia mnie zaprosiła, ale cię nie znałam…”
Rozejrzał się zdezorientowany. Potem jego wzrok padł na Clare i Jasona. Z powrotem na mnie.
„Czekaj. Jesteś spokrewniony z Clare?”
„Ona jest moją siostrą.”
Obserwowałem, jak to przetwarza. Obserwowałem, jak w jego genialnym umyśle prawniczym tworzą się powiązania.
„Twoja siostra wychodzi za mąż za mojego syna.”
„Najwyraźniej tak.”
Clare wydała dźwięk, coś w rodzaju sapnięcia, coś w rodzaju uduszenia.
Jason wstał. „Tato, znasz ją?”
Na twarzy Roberta malowało się czyste zdumienie. „Znasz ją? Jason, sędzia Rivera był moim asystentem 15 lat temu w Sądzie Okręgowym Dziewiątego Okręgu. To jeden z najwybitniejszych umysłów prawniczych, z jakimi miałem okazję pracować”.
Odwrócił się do mnie.
„Nie miałem pojęcia, że jesteś spokrewniony z Clare.”
„Nie reklamujemy specjalnie naszej więzi” – powiedziałem.
Patricia uśmiechała się, jakby święta Bożego Narodzenia przyszły wcześniej.
Widelec Clare uderzył w talerz z brzękiem, który rozniósł się echem po cichym pomieszczeniu.
„Jesteś sędzią?” Głos Clare się załamał. „Naprawdę jesteś sędzią federalnym?”
„Sąd Rejonowy” – powiedziałem. „Centralny Okręg Kalifornii”.
“Odkąd?”
„Trzy lata.”
„Nigdy nam nie mówiłeś.”
„Tak. W dniu, w którym mnie mianowano. Tata pytał, czy dobrze zarabiam. Mama pytała, czy podołam odpowiedzialności. Ty pytałeś, czy mogę cię wyciągnąć z mandatu za przekroczenie prędkości”.
Wyraz twarzy Roberta Harrisona pociemniał.
„Przepraszam. Co?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






