Lily spojrzała w stronę korytarza, tuż przy wyjściu, gdzie pod niebieskim światłem wisiał znak toalety.
„Muszę iść do łazienki” – powiedziała, ściszając głos. „Tym razem sama”.
„Możemy pójść razem” – powiedziałem.
„Już jestem duża” – powiedziała, mocniej zaciskając palcem włosy. „Proszę?”
Korytarz był zaledwie sześć metrów ode mnie, wyraźnie widoczny z naszego małego okrągłego stolika. Patrzyłem, jak idzie kafelkowym korytarzem, a jej małe buciki skrzypiały na wypolerowanej podłodze.
Mimo wszystko poszedłem za nią, trzymając się w niewielkiej odległości, a ciężkie drzwi damskiej toalety zamknęły się za nami. W pomieszczeniu unosił się zapach wilgotnych ręczników papierowych i taniego mydła kwiatowego.
Lily weszła do środkowej kabiny i zatrzasnęła plastikową zasuwkę. Stałam przy umywalkach, wsłuchując się w szum świetlówek i kapanie wody z luźnego kranu.
„Wszystko w porządku?” – zapytałem.
„Tak” – jej cichy głos dobiegł zza metalowych drzwi.
Odwróciłem się do zlewu, odkręcając zimną wodę, żeby umyć ręce. Dozownik mydła był lepki i trzeba było dwa razy mocno nacisnąć, żeby wydobyć z niego rzadką, różową ciecz.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






