My father’s face hardened.
Adrian had not merely imprisoned a dragon beneath his cathedral.
For generations, House Blackveil had renewed the prison using stolen members of my bloodline.
Kaelith’s great head rested upon the stone as I approached.
“Can the chains be removed?”
“Yes,” he answered.
“Then tell us how.”
“Not without consequence.”
“I have had enough of men deciding which truths I am permitted to hear.”
A low sound rolled through his chest, and it took me a moment to realize the ancient dragon was amused.
“You speak like her.”
“Like whom?”
His expression changed.
“The first woman to bear your crest.”
Before I could press him, the advocates discovered a hidden passage beneath the altar.
The corridor descended into rooms filled with ledgers, ceremonial knives, dried blood, and portraits of prisoners whose names had been erased from official histories.
Rowan found the portrait of our great-grandmother among them.
She had disappeared at seventeen.
The records claimed she drowned.
Adrian’s private ledger recorded her as Blood Tribute Seventy-Nine.
Mój brat wpatrywał się w tę stronę, aż zaczęły mu się trząść ręce.
„Zmusimy ich, żeby odpowiedzieli na każde imię” – obiecałem.
„Tak zrobimy” – powiedział Rowan, choć nienawiść sprawiła, że jego głos stał się tak ostry, że ledwo go rozpoznałam.
O wschodzie słońca Lord Cassian Vale przybył z Sali Siedmiu Tronów.
Był już starszy, niż kiedy uczył mnie czytać święte prawo, lecz jego srebrna broda pozostała starannie przycięta, a w jego ciemnych szatach nadal znajdowało się więcej ukrytych dokumentów niż broni.
„Zawsze wybierałeś dramatyczne sale sądowe” – powiedział.
„Nauczyłeś mnie, jak robić wrażenie.”
„Nauczyłem cię powoływać się na precedensy.”
„Zrobiłem jedno i drugie.”
Uśmiech Cassiana zniknął, gdy przyjrzał się łańcuchom.
„Wyrok skazujący Adriana, ale wyrok wymaga wyegzekwowania”.
„Wtedy go ścigamy.”
„Nie możemy polować na króla, skoro połowa królestwa wciąż wierzy, że to on zakończył Wojny Krwi”.
„Zamordował królewskich więźniów pod katedrą”.
„A o zachodzie słońca jego heroldowie będą twierdzić, że twoje wizje były czarami smoka”.
Dołączył do nas mój ojciec.
„Cassian ma rację.”
Nie podobało mi się, że mieli rację.
Prawda była potężna, lecz władza nie poddała się tylko dlatego, że została ujawniona.
Adrian nadal kontrolował północne armie, drogi cieni, banki krwi i większą część Świątyni Nocy.
Zamierzał zamienić strach w lojalność, zanim zbierze się Siedem Tronów.
Kaelith podniósł głowę.
„Fałszywy król uda się do Krwawej Cytadeli”.
Malrec zbladł.
„Ta twierdza została zamknięta wieki temu”.
„Nigdy nie zostało zapieczętowane” – powiedziała Kaelith.
„Ono czekało.”
„Po co?” zapytałem.
„Bo Adrian naprawdę pragnie korony”.
Kaelith wyjaśniła, że przed pierwszą Wojną Krwi królowie wampirów wykuli broń znaną jako Krwawa Korona.
W przeciwieństwie do prawnej korony znajdującej się nad ołtarzem świętej Veyry, Korona Krwawa nie uznawała prawowitości.
Zjadło je.
Każdy władca, który go nosił, mógł wiązać każdą osobę związaną z nim więzami krwi, przysięgą, długiem lub odziedziczoną wiernością.
Gdyby Adrian obudził go krwią Dawnmere, każdy żołnierz, szlachcic, sługa i obywatel przysięgający wierność naszej rodzinie mógłby zostać zmuszony do posłuszeństwa.
„Dlaczego on mnie nadal potrzebuje?” – zapytałem.
„On nie potrzebuje was wszystkich” – powiedziała Kaelith.
„On potrzebuje twojego serca.”
Runy pod moją obojczykiem płonęły.
Adrian wiedział o moich przodkach więcej niż ja sam.
Celem tego małżeństwa nigdy nie było wyłącznie uzyskanie prawnej kontroli nad Dawnmere.
Zamierzał poświęcić mnie Krwawej Koronie.
Na zewnątrz rozległ się dźwięk rogu.
Cassian wyszedł na balkon na dziedzińcu.
Czarnoskrzydłe stworzenia zaciemniały wschodnie niebo.
„Łowcy smoków” – powiedział książę Lucien Embercrest, dołączając do nas.
Złote oczy młodego wysłannika zwęziły się.
„Niosą sztandary Blackveil.”
Kaelith pociągnęła za łańcuchy, a fundamenty katedry jęknęły.
„Przychodzą po moje serce”.
„Ile?” zapytałem.
„Dwieście na niebie” – odpowiedział Lucien – „i może druga tyle, gdy będzie przemierzać wschodnie ulice”.
Pozostali strażnicy królewscy byli wyczerpani.
Połowa wilczych ambasadorów została ranna.
Smoczy wysłannicy mogli walczyć, ale nie chroniąc siedmiuset cywilów.
Spojrzałem na łańcuchy Kaelith.
„Co się stanie, jeśli cię uwolnię?”
„Więź między nami się obudzi”.
„Jaki rodzaj więzi?”
„Takiego, który nie będzie w stanie zmusić żadnego z nas, ale takiego, który pozwoli nam dzielić się siłą, bólem, a może i wspomnieniami”.
„Czy da ci to dość siły, żeby obronić miasto?”
“Tak.”
„Powiedz mi więc, co mam zrobić.”
Mój ojciec zrobił krok naprzód.
„Elaro, nie możesz przywiązać się do istoty, którą spotkałaś godzinę temu.”
Srebrne spojrzenie Kaelitha stało się zimne.
„Nie jestem stworzeniem”.
„Wtedy zrozumiesz, dlaczego ojciec waha się oddać swoją córkę innemu starożytnemu królowi”.
„Nie chcę żadnej kapitulacji”.
Pewność w głosie Kaelith uciszyła komnatę.
Oparłem dłoń o najbliższy łańcuch.
Przeszył mnie dreszcz.
Przed moimi oczami przesuwały się obrazy — pole bitwy pod dwoma księżycami, srebrne smoki spadające z nieba, ciemnowłosa królowa trzymająca twarz Kaelitha, podczas gdy oboje byli zalani krwią, oraz armia wampirów wbijająca zaklęte włócznie w jego skrzydła.
Cofnąłem rękę.
Kaelith cofnęła się, jakbym była świadkiem czegoś prywatnego.
„Kochałeś ją” – powiedziałem.
Odpowiedziało mu milczenie.
„Wierzysz, że ja nią jestem.”
“NIE.”
„To dlaczego nazywasz mnie jej imieniem?”
„Ponieważ twoja krew pamiętała to, o czym historia zapomniała”.
Katedra zatrzęsła się, gdy pierwszy łowca smoków uderzył w zewnętrzne mury.
Z sufitu spadał kurz.
Wyciągnąłem ceremonialne ostrze, które upuścił Adrian i przeciąłem dłoń.
Moja krew błyszczała srebrem.
„Co mam powiedzieć?”
Kaelith pochylił głowę, aż jego czoło dotknęło mojego.
„Nic, czego sam nie wybierzesz.”
Przycisnąłem krwawiącą rękę do łańcucha.
„Wybieram, żeby cię uwolnić”.
Srebrny grzebień nad moim sercem rozbłysnął.
Łańcuch eksplodował.
Jedno po drugim, pozostałe ogniwa pękały, uwalniając krzyki uwięzione w przeklętym metalu, które trwały przez stulecia.
Kaelith osiągnął swój pełny wzrost.
Jego skrzydła rozpostarły się nad zrujnowaną katedrę, ogromne i lśniące, a każdy odłamek witraża uniósł się wokół niego.
Dach pękł.
Nastał poranek.
Kaelith uniosła mnie w górę na fali srebrnego światła.
Łowcy smoków zstąpili na opancerzonych jeźdźców, dosiadających uskrzydlonych zwłok zszytych magią krwi.
Ryk Kaelith uderzył ich jak grom.
Jego srebrny płomień przecinał niebo, spalając klątwy, nie raniąc ciał znajdujących się pod nimi.
Martwe wiwerny stały się spokojnymi kośćmi i opadły jako popiół.
Myśliwi próbowali uciec.
Lucien i pozostali smoczy wysłannicy ścigali ich w ich prawdziwych postaciach.
Poniżej nas żołnierze Blackveil upuścili broń, gdy starożytna korona zabrzmiała jak dzwon.
Kaelith wylądował na szczycie wieży katedralnej, a ja schroniłem się między grzbietami jego szyi.
„Twoje ręce się trzęsą” – powiedział.
„Nigdy wcześniej nie latałem.”
„Nie bałeś się.”
„Byłem przerażony”.
„Odwaga nie polega na braku terroru”.
Między nami zaiskrzyło i przez jedną dziwną chwilę poczułem jego ulgę, jakby była moją własną.
Wtedy poczuł przeszywający ból.
Spod jego lewego skrzydła wystawała czarna włócznia.
Jeden z ocalałych myśliwych ukrył się w dzwonnicy.
Odwróciłem się, ale ogon Kaelitha uderzył zabójcę, zanim ten zdążył rzucić kolejną bronią.
Trucizna szybko rozprzestrzeniła się po łuskach Kaelitha.
„Kaelith!”
Spadł z wieży.
Silver light engulfed us before we struck the courtyard.
When the light vanished, the dragon was gone.
A man lay in his place.
He was tall and powerfully built, with silver-white hair falling across his face and pale scars covering his bare chest.
His eyes opened.
They were the same brilliant silver-blue as the dragon’s.
He looked at my hand pressed over the wound beneath his ribs.
“This form will conserve my strength,” he said.
“You might have warned me you could become human.”
“You did not ask.”
Despite the poison and the chaos around us, I laughed.
His expression softened as though the sound had surprised him.
Then his hand closed around my wrist.
“Elara.”
The warmth disappeared from his gaze.
“Adrian has opened the first gate of the Blood Citadel.”
CHAPTER THREE
THE FORGOTTEN QUEEN
We left Blackveil City before sunset because Adrian’s supporters were already gathering beyond the sealed gates.
Cassian ordered the royal advocates to hold the capital and prepare the formal trial, while my father remained to rally the nobles who had witnessed the cathedral revelations.
Rowan refused to stay behind.
“I spent three years inside Adrian’s mind,” he said.
“I know how he thinks.”
“You are still recovering.”
“So are you.”
He had a point.
Our small company traveled west toward the Silver Peaks, where Kaelith believed the Dragon Seals could be awakened before Adrian reached the Sanguine Crown.
General Freya Stormborn commanded twenty wolf warriors.
Prince Lucien brought six dragon envoys.
High Priest Malrec joined us with the Covenant of Eternal Blood locked inside a silver case.
Cassian sent Archivist Miriam, an elderly woman whose memory was more dangerous than most armies.
Kaelith rode beside me in human form.
He had accepted a black coat from Rowan, but the garment did little to make him appear ordinary.
Strangers stared at his silver hair, his inhumanly still posture, and the faint light moving beneath his skin.
The bond between us remained a quiet presence.
I felt it when his wound ached.
I sensed his attention whenever I drifted too far from the group.
At night, fragments of his memories entered my dreams.
I saw a silver city built into the mountains.
I saw dragons circling crystal towers.
I saw the first Queen Aelirra standing before a council of humans, wolves, vampires, and dragons with Kaelith at her side.
She resembled me only in the shape of her eyes.
Her face was stronger, her smile easier, and her magic unscarred.
On the third night, I woke beside the fire with tears on my face.
Kaelith sat across from me.
“You saw her death.”
I nodded.
In the dream, Aelirra had stood between Kaelith and a spear made of red lightning.
The weapon pierced her heart.
The grief I had felt through him was so vast I could barely breathe.
“Did Adrian’s ancestor kill her?”
“Valerius Blackveil ordered it.”
“And you allowed yourself to be chained afterward.”
“I was not given a choice.”
“You stopped fighting.”
Kaelith’s jaw tightened.
“I had burned three cities by then.”
Pozostali spali wokół nas, przez co ciemność między ogniskami nabrała intymnego i niebezpiecznego charakteru.
„Myślałem, że zemsta okaże jej cześć” – powiedział.
Zamiast tego stałem się potworem, którego Valerius chciał, aby świat się bał.
„Więc się poddałeś.”
„Błagałam ocalałych władców, aby mnie związali, zanim zniszczę to, za ochronę czego ona umarła”.
Zrozumiałem więc, dlaczego unikał mówienia o przeszłości.
Wielki król smoków nie został pokonany łańcuchami.
Został pokonany przez smutek.
„Nie jestem Aelirrą” – powiedziałem.
“Ja wiem.”
“Czy ty?”
Jego srebrne spojrzenie spotkało moje.
„Na początku znałem tylko twoją krew.”
„A teraz?”
„Teraz wiem, że liczysz wyjścia za każdym razem, gdy wchodzisz do pokoju.”
Spojrzałam na niego.
„Ukrywasz noże w obu butach, chociaż lewe ostrze jest za małe, żeby było przydatne.”
„Nie jest za małe.”
„Nie lubisz miodu, ale udajesz, że ci smakuje, kiedy ojciec ci go przysyła.”
„To zdarzyło się raz.”
„Rozmawiaj z przestraszonymi końmi, zanim na nie wsiądziesz.”
„Doceniają uprzejmość”.
„Nosisz w sobie strach wszystkich, jakby był długiem, który musisz spłacić”.
Ostatnie spostrzeżenie uciszyło mnie.
Kaelith pochyliła się bliżej ognia.
„Nie jesteś Aelirrą.”
Więź się ociepliła.
„Jesteś Elara.”
Następnego ranka dotarliśmy do Klasztoru Pierwszego Świtu.
Jej mnisi strzegli zakazanych historii jeszcze przed dynastią Blackveil.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






