„To nie jest zaufanie.”
“Co to jest?”
„Niefrasobliwość przebrana za wiarę”.
Otworzyłem oczy.
Byliśmy sami w komnacie z widokiem na unoszące się góry.
Położył mnie na łożu ze srebrnej tkaniny.
„Jesteś zły, bo ryzykowałem.”
„Jestem zły, bo wierzyłeś, że twoje cierpienie ma mniejsze znaczenie niż jej.”
„Nie mogła wybrać”.
„I wierzysz, że to sprawia, że twoje życie staje się niepotrzebne?”
Pytanie to zraniło go głębiej niż tylko gniew.
Kaelith uklękła obok łóżka.
„Kiedyś kochałam osobę, która wierzyła, że poświęcenie jest najczystszą formą oddania”.
Jego głos stał się szorstki.
„Widziałem jej śmierć, co jest tego dowodem”.
„Nie jestem nią.”
„To przestań umierać tak jak ona.”
Powoli usiadłem.
„Nie możesz mnie uchronić przed każdym wyborem”.
“Ja wiem.”
„Nie możesz prosić mnie, żebym została królową i nie poniosła żadnych kosztów”.
“Ja wiem.”
„Czego więc ode mnie chcesz?”
Podniósł rękę do mojej twarzy.
Tym razem nie zatrzymał się i dotknął mnie.
„Chcę, żebyś przeżył wystarczająco długo, żebyś odkrył, kim jesteś, kiedy nikt nie będzie od ciebie wymagał krwawienia”.
Obligacje zostały całkowicie otwarte.
I felt his fear.
Not fear for the realm.
Not fear of prophecy.
Fear of losing me.
My breath caught.
His gaze dropped to my mouth.
A horn sounded outside before either of us moved.
Rowan entered without knocking.
“Adrian’s army has crossed the northern bridge.”
He stopped when he saw Kaelith beside my bed.
“I can return.”
“No,” I said too quickly.
Kaelith stood with infuriating calm.
Rowan’s mouth twitched.
“The Dragon Council has agreed to give us three hundred warriors.”
“That will not be enough.”
“No,” Rowan said, “but the Moonwood Dominion has summoned us to negotiate.”
The wolf clans controlled the only western road into Blackveil territory.
Their support could turn the war.
Their refusal could end it.
Before we departed, Seraphyne met me at the palace gate.
“You passed mercy,” she said.
“I am not certain you understood it.”
“Neither am I.”
“That answer is wiser than confidence.”
She gave me a small silver scale.
“When the final trial comes, break this.”
“What will happen?”
“You will learn whether dragons believe you are their queen.”
We flew south that night.
Below us, Adrian’s command spread through the realm.
Villages burned.
Armies marched.
And within the Blood Citadel, the false king placed the Sanguine Crown upon his head.
The sky turned red.
CHAPTER SIX
THE BETRAYAL OF SHADOWS
The Moonwood Dominion received us beneath an open sky.
Ten thousand wolves gathered around a stone arena, their clan banners moving in the winter wind.
General Freya stood beside Alpha Queen Maeve, a scarred woman with bronze skin and amber eyes.
“We do not kneel to crowns,” Maeve said.
“I did not come to ask you to kneel.”
“You came for our soldiers.”
“I came for your choice.”
Maeve looked toward Kaelith.
“Dragons once burned our forests.”
Kaelith bowed his head.
“I remember.”
“Vampires hunted our children.”
“I remember that too.”
“Humans wrote treaties and broke them.”
I met her gaze.
“I remember what my people prefer to forget.”
The wolf queen’s expression shifted.
Adrian had already offered Moonwood independence from the Seven Thrones in exchange for neutrality.
He had also threatened to activate the blood debts owed by several wolf clans.
Maeve would not risk her people without proof we could break the Sanguine Crown.
I raised the Seals of Truth and Mercy.
“The third seal requires sacrifice.”
“What sacrifice?” Maeve asked.
“No one will tell me.”
“Then your allies follow a promise they do not understand.”
“They follow because Adrian has already shown what surrender costs.”
Before Maeve could answer, a wolf guard entered the arena.
He carried the Dawnmere banner.
“My queen, an army approaches from the east.”
My father had arrived with twelve thousand soldiers.
Relief moved through me until Kaelith caught my arm.
“Something is wrong.”
The bond sharpened his senses.
Every soldier bore Dawnmere colors, but none carried silver protection marks.
My father rode at the front.
His posture appeared rigid.
His eyes were red.
“Father?” I called.
He raised his sword.
The Sanguine Crown glowed through his skin.
“Kneel to King Adrian.”
Cała armia Dawnmere ruszyła do ataku.
Arenę ogarnął chaos.
Wilki się przesunęły.
Smoki zstąpiły.
Żołnierze z Dawnmere walczyli, a łzy spływały im po twarzach, ponieważ ich ciała wykonywały rozkazy, które ich umysły odrzucały.
„Nie zabijajcie ich!” krzyknąłem.
Ten rozkaz postawił naszych sojuszników w bardzo niekorzystnej sytuacji.
Kaelith stworzyła ściany srebrnego płomienia, podczas gdy wilki Frei rozbrajały kontrolowanych żołnierzy.
Walczyłem z ojcem.
Uderzył mnie mieczem, którego nauczył mnie używać w dzieciństwie.
Zablokowałem ostrze.
„Ojcze, walcz z nim.”
„Staram się” – powiedział przez zaciśnięte zęby.
Z jego ust wydobył się głos Adriana.
„Ona nadal wierzy, że miłość jest silniejsza niż krew”.
Przycisnąłem Pieczęć Miłosierdzia do piersi mojego ojca.
Przymus przeniósł się na mnie.
Adrian roześmiał się w mojej głowie.
„Zawsze miałeś nieść moje królestwo”.
Widziałem go w Krwawej Cytadeli.
Krwawa Korona zrosła się z jego czaszką.
Vanessa stała za nim, trzymając skradzioną Pieczęć Smoka.
„Nie możesz uratować ich wszystkich” – powiedział Adrian.
„Żadna królowa nie potrafi.”
„W takim razie zacznę od jednego.”
Wyrwałem ojcu rozkaz.
Osunął się na mnie.
Po drugiej stronie areny żołnierze Dawnmere zaczęli się budzić, gdy Pieczęć Miłosierdzia rozprzestrzeniła się poprzez ich wspólną przysięgę.
Nadzieja wzrosła.
Następnie Tomas Vale wbił sztylet w plecy Królowej Alfy Maeve.
Freya złapała swoją królową, zanim upadła.
Tomas z przerażeniem patrzył na krew na swoich rękach.
„Runa zniknęła” – wyszeptał.
Za nim pojawiła się Vanessa.
„Nie” – powiedziała.
„Po prostu nauczyłem go się ukrywać”.
Otworzyła bramę cienia.
Żołnierze kultu krwi zalali arenę.
Wśród nich kroczył arcykapłan Malrec.
Niosł Przymierze Wiecznej Krwi.
Moje serce się zatrzymało.
„Malrec?” wyszeptałam.
Ksiądz nie patrzył mi w oczy.
Vanessa odebrała mu przymierze.
„Każdy święty człowiek prędzej czy później pozna cenę przekonania”.
Malrec nas zdradził.
Vanessa podniosła kwestię przymierza i wypowiedziała starożytną klauzulę.
Święte prawo wiążące Siedem Tronów zostało złamane.
W całym królestwie zniknęła władza chroniąca naszych obrońców.
Kaelith rzuciła się na nią.
Malrec stanął między nimi.
„Przepraszam” – powiedział ksiądz.
Następnie wbił odłamek krwawego kamienia w pierś Kaelitha.
Świat stał się srebrnym bólem.
Z powodu tej więzi poczułem, jak broń go przebija.
Kaelith uklęknął na jedno kolano.
Vanessa odebrała mi Pieczęć Miłosierdzia.
“NIE!”
Zaatakowałem ją, ale żołnierze krwi Adriana mnie otoczyli.
Vanessa uniosła pieczęć w stronę czerwonego nieba.
„Gdy prawda i miłosierdzie zostaną skażone, ofiara będzie należeć do nas”.
Zniknęła w cieniu.
Malrec pozostał.
Kaelith wyrwał krwawy kamień ze swojej piersi.
„Zdradziłeś przymierze”.
Twarz Malreca się skrzywiła.
„Moja córka mieszka w Krwawej Cytadeli”.
Ksiądz udzielił pomocy Adrianowi, ponieważ Vanessa obiecała ją uwolnić.
„Powinieneś był nam powiedzieć” – powiedziałem.
„Grzebałem dzieci, podczas gdy królowie debatowali nad strategią”.
Jego głos się załamał.
„Nie mogłem pochować swojego.”
Zabójca z kultu krwi podniósł za sobą kuszę.
Malrec odwrócił się za późno.
Piorun poleciał.
Kaelith stanęła między nami.
Broń trafiła go w serce.
Srebrne światło wystrzeliło z jego ciała.
Upadł.
Dotarłem do niego, zanim uderzył o ziemię.
“NIE.”
Jego ludzka postać zamigotała.
Na jego twarzy pojawiły się łuski.
Więź zaczęła pękać.
„Kaelith, zostań ze mną.”
Jego ręka znalazła moją.
„Elara.”
„Nie wychodzisz.”
„Ostateczna pieczęć wymaga życia oddanego dobrowolnie”.
“NIE.”
„Ja wybieram swoje.”
„Nie możesz o tym decydować sam”.
Na jego ustach pojawił się delikatny uśmiech.
„Ty mnie tego nauczyłeś.”
Odwrócił twarz ku niebu.
Srebrny płomień wybuchł z jego piersi i rozprzestrzenił się po polu bitwy.
Każdy przymus krwi został złamany.
Żołnierze z Dawnmere padli.
Armia kultu krzyczała, gdy ich skradziona magia płonęła.
Ciało Kaelith rozpuściło się w moich ramionach i zmieniło w srebrny popiół.
Więź pękła.
Po raz pierwszy od czasu wizyty w katedrze poczułem się zupełnie sam.
Trzeci symbol pojawił się nad moim sercem.
Pieczęć Ofiary.
Patrzyłem na to bez zrozumienia.
Kaelith oddał swoje życie.
Proroctwo go pochłonęło.
Żal wyrwał ze mnie dźwięk, który nie przypominał ludzkiego głosu.
Srebrna waga, którą dała mi Seraphyne, pękła mi w kieszeni.
Wszystkie trzysta smoków ze Srebrnych Szczytów wylądowało wokół areny.
Potem za nimi pojawiły się tysiące kolejnych.
Oni się skłonili.
Seraphyne wylądowała przede mną w ludzkiej postaci.
Jej wyraz twarzy uległ zmianie, gdy zobaczyła srebrny popiół pokrywający moje dłonie.
„Gdzie jest mój brat?”
Nie mogłem odpowiedzieć.
Niebo nad Moonwood stało się czarne.
Obraz Adriana pojawił się na chmurach.
„Smok nie żyje” – oznajmił królestwu.
„Kraina Świtu należy do mnie”.
Podniosłem się powoli.
Popiół Kaelitha przesunął się po mojej skórze i zmienił się w srebrną zbroję.
„Nie” – powiedziałem.
Smoki podniosły głowy.
Wilki zebrały się za mną.
Mój ojciec podniósł miecz Dawnmere.
Spojrzałem w ogromne, szkarłatne oczy Adriana.
„Wojna dopiero się zaczęła”.
ROZDZIAŁ SIÓDMY
PROCHY KRÓLA SMOKÓW
Nie koronowaliśmy żadnego monarchy w Moonwood.
Nie było żadnej uroczystości, żadnego wysadzanego klejnotami tronu ani kapłańskiego błogosławieństwa.
Wilki, smoki i uwolnieni żołnierze Dawnmere stanęli razem pod zimowym niebem i zaakceptowali mnie jako dowódcę sojuszu.
Nie nosiłem korony.
Srebrny popiół Kaelitha pozostał przytwierdzony do mojej zbroi.
Przez siedem dni nie spałem.
Przez siedem dni studiowałem mapy, przemieszczałem armie, negocjowałem szlaki zaopatrzeniowe i odmawiałem wejścia do jakiegokolwiek pomieszczenia, w którym jego nieobecność mogłaby mnie zastać.
Mój ojciec obserwował wszystko bez ingerencji.
Rowan kłócił się ze mną dwa razy i oba razy przegrał.
Freya przestała wciskać mi jedzenie do rąk i po prostu zostawiła je obok moich map.
Ósmej nocy Seraphyne weszła do mojego namiotu.
„Zabijasz się na tyle powoli, że możesz to nazwać obowiązkiem”.
„Pracuję.”
„Ukrywasz się.”
„Od czego?”
„Śmierć mojego brata”.
Spojrzałem z powrotem na mapę.
„On to wybrał.”
„To nie znaczy, że musisz mu wybaczyć.”
„Nie.”
“Dobry.”
Zaskoczyła mnie ta szczera odpowiedź.
Seraphyne usiadła naprzeciwko mnie.
„Kaelith wierzył, że poczucie winy jest długiem, który może spłacić cierpieniem.”
„Powiedział mi, żebym nie robił tego samego”.
„Zawsze był świetnym dawcą rad, których jednak nie chciał słuchać”.
Z moich ust wyrwał się bolesny śmiech.
Seraphyne położyła srebrny kryształ na stole.
„Płomień mojego brata nie powrócił do ognia przodków”.
„Co to znaczy?”
„To oznacza, że może nie być martwy”.
Nadzieja bolała bardziej niż smutek.
„Nie mów tego, dopóki nie będziesz pewien.”
„Jestem pewien tylko, że jego duch udał się gdzie indziej”.
„Krwawa Cytadela”.
Bełt kuszy zawierał krwawy kamień.
Być może Adrian nie miał zamiaru zabić Kaelith.
Być może go złapał.
Zerwana więź nie pozostawiała śladu jego obecności.
Malrec potwierdził taką możliwość.
„Krwawe Królestwo znajduje się pod cytadelą” – powiedział.
„Dusze zabrane przez Krwawą Koronę pozostają tam, aż do ich spożycia.”
„Czy uda nam się tam dotrzeć?”
„Przez Adriana.”
Odpowiedź ta stała się podstawą naszej strategii.
Maszerowaliśmy na północ, podczas gdy Kasjan przywracał prawną władzę Siedmiu Tronów.
Rowan miał dowodzić armią Dawnmere.
Freya będzie dowodzić wilkami.
Seraphyne miała zabrać smoki.
Wkroczyłbym do Krwawej Cytadeli i zniszczył koronę.
Zanim wyruszyliśmy, obudziła się Królowa Alfa Maeve.
Ostrze Tomasa niemal ją zabiło, ale uzdrowiciele wilków uratowali jej życie.
Wezwała mnie do swojej komnaty.
„Tomas Vale zażądał egzekucji”.
„Był opanowany”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






