„Tylko woda? To moja suknia ślubna.”
„To wyjmij go” – powiedziała Camila. „Jeśli ci tak zależy, to wskakuj za nim”.
Patio zamarzło.
Moja matka zakryła usta. Ojciec wyszeptał moje imię, bezgłośnie ostrzegając mnie, żebym zachował spokój.
Ale spokój już minął.
„Przeproś ją” – rozkazałem.
Camila wyglądała na urażoną.
„Ja? Dlaczego? To ona na mnie krzyczała.”
„Bo zniszczyłeś sukienkę mojej żony.”
„Ona jeszcze nic tu nie znaczy” – odpowiedziała Camila.
To zdanie zraniło mnie głębiej niż sukienka w wodzie.
Natalia przestała płakać i spojrzała na mnie tak, jakby te słowa bolały bardziej, niż cokolwiek innego.
Moja matka zareagowała za późno.
„Camila, nie mów głupot.”
„To prawda” – upierała się Camila. „Odkąd się tu pojawiła, wszyscy muszą chodzić na palcach wokół jej smutnej twarzy. Nikt nie może żartować, bo księżniczka może się załamać”.
Zeszłam na dół, do basenu i sama wyciągnęłam sukienkę. Była ciężka od wody. Chlor kapał mi na buty.
Natalia nie podeszła bliżej. Wyglądała, jakby bała się go dotknąć, jakby dotyk mógł sprawić, że obrażenia staną się realne.
Moja matka próbowała ją pocieszyć.
„Zaniesiemy to do kogoś, kto będzie czystszy, kochanie. Jestem pewien, że da się to naprawić.”
Natalia pokręciła głową.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






