Amelia opowiedziała mu o Karen Vale. Fałszywe alibi. Anonimowy telefon. Głos, który rozpoznała jako należący do Reeda.
Mitchell słuchał bez przerywania.
Kiedy skończyła, wyglądał starzej niż poprzedniego dnia.
„To jest zastraszanie świadków” – powiedział cicho.
„Co najmniej.”
„A jeśli pomógł w przekazaniu dowodów…”
„W takim razie mógł być częścią oszustwa”.
Mitchell podniósł zdjęcie z biurka. „Godzinę temu zawiesiłem jego uprawnienia dostępu”.
Oczy Amelii rozszerzyły się. „Dlaczego?”
„Nie stawił się na popołudniowy obchód. Jego biuro jest puste”.
Przeszedł ją dreszcz.
„Co masz na myśli mówiąc o wyczyszczeniu?”
„Zniknęły rzeczy osobiste. Usunięto akta z biurka. Komputer został wyczyszczony niedbale, nieprofesjonalnie. Jakby ktoś się spieszył”.
„Gdzie on jest?”
„Nie wiemy.”
Amelia podeszła bliżej do biurka. „Uciekał?”
Mitchell podał jej kartkę papieru.
Była to kopia dziennika bramnego.
Thomas Reed opuścił więzienie o 13:12
Według funkcjonariusza, który podpisał formularz wyjazdu, na siedzeniu pasażera w jego pojeździe znajdowało się tekturowe pudełko na dokumenty.
Amelia wpatrywała się w stronę.
„Co było w pudełku?”
Twarz Mitchella była ponura. „Właśnie tego się obawiam”.
Odpowiedź nadeszła od Chloe.
Nie bezpośrednio.
Nie od razu.
Ale z czegoś, co nosiła w sobie przez cały czas, nie rozumiejąc jego znaczenia.
Tego wieczoru Denise przyprowadziła Chloe do gabinetu Amelii. Plan był prosty: Amelia chciała delikatnie przygotować Chloe na myśl, że dorośli mogą kiedyś zadać jej pytania w sądzie. Nie tego dnia. Nieprędko. Ale kiedyś.
Chloe siedziała na kanapie z pudełkiem Coming Home na kolanach.
„Przyniosłam to, żeby pokazać tacie” – powiedziała. „Ale Denise powiedziała, że najpierw przyjedziemy tutaj”.
Amelia się uśmiechnęła. „To bardzo ważne pudełko”.
„Są tam rzeczy, które przydadzą się, kiedy tatuś wróci do domu”.
„Chciałbym je zobaczyć, jeśli to w porządku.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






