On jest w porządku, Shannon, ty po prostu za bardzo przejmujesz się każdym dźwiękiem” – powiedział, stawiając szklankę w zlewie, w samym środku mojej czystej wody do płukania. „Wyczerpiesz się, zanim dziecko skończy rok”.
Spojrzałem na jego szklankę, która powoli napełniała się szarą wodą do naczyń i unosiły się w niej bańki mydlane.
„Jestem już wyczerpany” – powiedziałem, starając się mówić spokojnie i rozważnie.
„Oboje jesteśmy” – powiedział z krótkim, obronnym chichotem. „Ale musimy działać dalej. Mam spotkanie w sprawie budżetu o ósmej”.
Wyszedł z kuchni, bosymi stopami ślizgając się po drewnianej podłodze korytarza, zostawiając mi do wyszorowania pozostałe cztery butelki.
Obok spiżarni stała różowa torba na pieluchy, wypchana dodatkowymi pajacykami i puszkami z mlekiem modyfikowanym, gotowa na każdą nagłą wyprawę do kliniki. Podniosłam ze stołu srebrną obrączkę i wsunęłam ją z powrotem na palec, ale metal był dziwnie zimny w dotyku.
O godzinie trzeciej monitor zaczął brzęczeć innym tonem – niskim, wilgotnym jękiem, który oznaczał, że Luna się obudziła.
Podniosłem ją z łóżeczka, jej maleńkie, pięciofuntowe ciało pachniało ciepłym mlekiem i wilgotną flanelą, i zaniosłem do salonu. Jej czoło było chłodne w dotyku mojej szyi, ale jej mała klatka piersiowa unosiła się płytko i nieregularnie.
Latarnie uliczne na Oak Lane rzucały długie, blade prostokąty na dywan, gdy kołysałem ją w przód i w tył przy przednim oknie.
„Wszystko w porządku” – szepnąłem do niej, chociaż moje ramiona były tak napięte, że bolał mnie każdy oddech.
Na zewnątrz pierwsze ciężkie krople deszczu zaczęły uderzać w szybę, rozmazując ciemne kształty klonów na podwórku.
Luna westchnęła, jej mała pięść rozluźniła się na moim obojczyku, a jej oddech zwolnił do równego rytmu. Deszcz zmienił się w ulewę, bębniącą o aluminiowe rynny ciężkim, nieustającym dźwiękiem
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






