Część 3
Sala balowa lśniła żyrandolami, białymi różami i kosztownymi kłamstwami.
Victor stał przy ołtarzu w aksamitnym smokingu, uśmiechając się jak człowiek, który uciekł przed prawdą. Claire nosiła diamenty na tyle duże, że wyglądała na zdesperowaną. Margot siedziała z przodu, z wysoko uniesioną brodą, przyjmując szepty niczym oklaski.
„Biedna Elena” – ktoś mruknął. „Co za tragedia”.
Narząd spuchł.
Drzwi się otworzyły.
Nie dla panny młodej.
Dla mnie.
Weszłam ubrana na czarno, z Hope śpiącą na mojej piersi w temblaku. Wszystkie głowy się odwróciły. Okulary zamarły w połowie drogi do ust. Victor zbladł tak szybko, że aż zrobiło się pięknie.
Claire szepnęła: „Co ona tu robi?”
Szedłem dalej.
Victor zszedł z ołtarza. „Eleno. To nie jest odpowiednie miejsce”.
Uśmiechnęłam się delikatnie. „Naprawdę? Wybrałeś salę balową mojego ojca”.
Margot wstała. „Ochrona!”
„Nie ma potrzeby” – powiedział Rowan Blake z tyłu.
Za nim weszło dwóch detektywów.
W pokoju zapanował ruch. Nie głośno. Gorzej. Cicho.
Victor spojrzał na Rowana, potem na mnie, a potem na dziecko. „To jest nękanie”.
„Nie” – powiedziałem. „To dowód”.
Z sufitu zsunął się ekran projekcyjny. Victor zaplanował romantyczny montaż zdjęć. Wymieniłem go.
Jego głos wypełnił salę balową.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






