Podlewam ogród każdego ranka.
Spaceruję.
Maluję źle, a potem lepiej.
Szyję.
Śpię.
Otwieram drzwi, kiedy dzwonią.
A kiedy nie dzwonią, też to lubię.
Nazywam się Rose Gomez. Mam siedemdziesiąt lat. Nie jestem niczyim zobowiązaniem, zasobem, planem spadkowym ani awaryjnym rozwiązaniem mieszkaniowym. Jestem kobietą, która przez dziesięciolecia dawała i w końcu zrozumiała, że spokój nie jest nagrodą za samounicestwienie. Spokój to to, co pozostaje, gdy przestajesz pozwalać innym ludziom spędzać swoje życie, jakby było ich własnym.
Zrozumienie tego zajęło mi bardzo dużo czasu.
Ale najważniejsze jest to, że lata, które nadejdą, teraz należą do mnie.
I zamierzam z nich skorzystać.






