„Czy jesteś ranny?”
“Trochę.”
„Mam guziki.”
“Ja wiem.”
„Pomógł wujkowi Adrianowi być odważnym.”
Matteo spojrzał na mnie.
Pomimo krwi na jego twarzy, pomimo lat, które nas dzieliły, znów zobaczyłem mojego młodszego brata.
„Opiekuj się nią” – powiedział.
„To nie jest pożegnanie.”
„Adrian—”
„To nie jest pożegnanie.”
Licznik czasu osiągnął trzydzieści sekund.
Elena weszła do szybu z Lily.
Vincent próbował wstać.
Spojrzałem na lojalnego strażnika.
„Zabierz go.”
Strażnik zawahał się.
Oczy Vincenta spotkały się z moimi.
„Wierzysz Danielowi?”
„Nie wierzę nikomu”.
Na jego twarzy pojawił się grymas bólu, ale skinął głową.
Strażnik pomógł mu wejść na drabinę.
Zostałem przy monitorze.
„Gdzie jest źródło gazu?” zapytałem Matteo.
„Główne pomieszczenie filtracyjne. Zachodnie skrzyżowanie tunelu.”
„Jak to zatrzymać?”
„Stąd już nie możesz.”
„Wtedy przyjdę do ciebie.”
„Tunel jest zamknięty”.
„Nie z piwnicy z winami.”
Matteo zrozumiał.
„Adrianie, nie.”
Odwróciłem się w stronę drzwi.
„Wyciągnij ich.”
Światła awaryjne zgasły.
Drzwi bezpiecznego pokoju otworzyły się z głośnym kliknięciem.
Pobiegłem.
Za mną Elena krzyknęła moje imię.
Nie zatrzymałem się.
Ukryte przejście z piwnicy na wino prowadziło do dolnego tunelu. Korytarz wypełnił się dymem. Uruchomione zostały zraszacze, rozlewając lodowatą wodę na betonową podłogę.
Przesuwałem się przez ciemność, opierając jedną rękę o ścianę.
Na skrzyżowaniu znalazłem dwa ciała.
Nie moi ludzie.
Ktoś przed nami kaszlnął.
„Matteo!”
“Tutaj.”
Podążyłem za dźwiękiem.
Siedział oparty o stalowe drzwi, przyciskając jedną rękę do brzucha. Krew sączyła mu się spomiędzy palców.
Przez pięć lat wyobrażałem sobie ten moment na tysiąc sposobów.
Śniło mi się, że go uderzyłam.
Przytulając go.
Żądanie odpowiedzi.
Zamiast tego upadłem na kolana i przycisnąłem dłoń do jego rany.
„Wyglądasz okropnie” – powiedziałem.
Zaśmiał się słabo.
„Masz tęczę na twarzy.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






