Zagraniczny.
Przerażające.
Jego wzrok padł na Serafinę.
Jej serce zaczęło bić szybciej.
On zrobił to samo.
Więź partnerska.
Darian od dzieciństwa słyszał o tym z ust księży.
Nigdy nie spodziewał się, że to poczuje.
Na pewno nie tutaj.
Na pewno nie ze służącym Omegą.
Księżniczka Raen wyzdrowiała pierwsza.
„To absurd.”
Jej głos przeciął korytarz.
„Mój panie, strażnik został ranny.”
Gestem wskazała wilka.
„Jest zdezorientowany.”
Wargi Diamentowego Wilka rozchyliły się.
Raen zamilkł.
Najwyższa Kapłanka podeszła bliżej.
„Opiekun nie jest zdezorientowany”.
„Odrzucił dwanaście kobiet”.
„Wybrał jedno.”
„Ona jest służącą!”
Serafina wzdrygnęła się.
Darian zauważył.
Z jakiegoś powodu ta niewielka reakcja rozzłościła go bardziej niż obelga Raena.
Zanim zdążył przemówić, Raen złapał Serafinę za nadgarstek.
„Musiała go oczarować”.
Diamentowy Wilk eksplodował w górę.
Jego warknięcie strząsnęło kurz ze ścian kamiennych.
Raen natychmiast uwolnił Serafinę.
Darian przeszedł między nimi.
“Wystarczająco.”
Dowództwo niosło ze sobą moc Alfy.
Wszyscy zamarli.
Wszyscy oprócz Serafiny.
Wpatrywała się w podłogę, pocierając nadgarstek.
Darian też to zauważył.
Wtedy z tłumu wyłonił się kapitan Callan.
Nie było go już od kilku minut.
Teraz niósł zapieczętowany pergamin.
“Wasza Królewska Mość.”
Darian odwrócił się.
Callan wyglądał niezwykle blado.
„Jest coś, co musisz zobaczyć.”
„To może poczekać”.
„Nie wierzę, że to możliwe”.
Wzrok kapitana powędrował w stronę Serafiny.
„Zbadaliśmy ją po zniknięciu Diamentowego Wilka z sanktuarium”.
Żołądek Serafiny ścisnął się.
„Śledzono mnie?”
Callan wyciągnął dokument.
Darian złamał pieczęć.
Pierwszy wers wywołał u niego zmarszczenie brwi.
Drugi sprawił, że cały jego wyraz twarzy uległ zmianie.
Najwyższa Kapłanka podeszła bliżej.
Czytała mu przez ramię.
Po chwili z jej twarzy odpłynęła cała krew.
Serafina nie słyszała niczego poza biciem własnego serca.
„Co tu jest napisane?”
Nikt nie odpowiedział.
Darian spojrzał na nią.
Nie jako sługa.
Nawet nie jako jego domniemana partnerka.
Jako tajemnica.
„Serafina Pell nie jest twoim nazwiskiem rodowym.”
Zrobiło jej się sucho w ustach.
„Tak, to prawda.”
„Rejestr pałacowy jest odmiennego zdania”.
„Zawsze nazywano mnie Serafiną Pell.”
Callan sięgnął do kieszeni płaszcza i wyjął kolejny kawałek pergaminu.
„To było ukryte w starej księdze rachunkowej pracowników kuchni”.
Serafina wpatrywała się w to.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






