Mężczyzna, który odrzucił ją dwa lata temu.
Nosił barwy wojskowe Voss.
Darian poczuł, jak więź między nimi się zacieśnia.
“Kim on jest?”
Serafina szepnęła: „Błąd”.
Kale podszedł.
Szok przerodził się w kalkulację.
„Słyszałem plotki.”
“Kapusta włoska.”
„Naprawdę jesteś córką księżniczki Elary.”
“Najwyraźniej.”
Jego wyraz twarzy uległ zmianie.
Nagle arogancja, którą pamiętała Serafina, zmieniła się w coś fałszywego.
Zawsze wiedziałem, że jest w tobie coś niezwykłego.
Serafina patrzyła.
Darian wydał z siebie dźwięk przypominający dławienie się.
“Co?”
“Nic.”
Kale go zignorował.
„Żałowałem, że cię odrzuciłem.”
„Nie, nie zrobiłeś tego.”
„Moja rodzina wywierała na mnie presję”.
„Powiedziałeś, że bogini popełniła błąd.”
„Byłem młody”.
„To było dwa lata temu”.
Usta Dariana drgnęły.
Kale w końcu na niego spojrzał.
„A ty jesteś?”
„Strażnik ziemniaków”.
Serafina prawie parsknęła śmiechem.
Kale zmarszczył brwi.
Wtedy nastąpiło zrozumienie.
Jego twarz zbladła.
„Król Darian.”
Darian uśmiechnął się bez ciepła.
“Niestety.”
Kale cofnął się.
“Wasza Królewska Mość.”
„Nie kłaniaj się.”
Kale zatrzymał się.
Głos Dariana stał się cichszy.
„Mogę to przyjąć przypadkowo”.
Serafina dotknęła ramienia Dariana.
„Musimy się ruszyć.”
Zostawili Kale’a.
Na klatce schodowej Darian mruknął: „Nie lubię go”.
„Znałeś go przez trzydzieści sekund.”
„Potrzebowałem pięciu.”
„Był moim przeznaczonym partnerem”.
Darian się zatrzymał.
Serafina natychmiast pożałowała, że mu powiedziała.
„To był Kale?”
“Tak.”
„Ten mężczyzna, który cię odrzucił?”
“Tak.”
Darian spojrzał w głąb korytarza.
“NIE.”
Serafina złapała go za płaszcz.
„Nie mordujemy Kale’a”.
„Nie miałem zamiaru go zabijać”.
„Co chciałeś zrobić?”
„Porozmawiajmy.”
„Mieczem?”
„Poprawia przejrzystość”.
Ona się zaśmiała.
Darian wpatrywał się w nią.
Napięcie między nimi uległo zmianie.
Na chwilę wojna zniknęła.
Potem Serafina go pocałowała.
Ona tego nie planowała.
Po prostu stanęła na palcach, chwyciła go za płaszcz i przycisnęła swoje usta do jego ust.
Darian zamarł.
Potem objął ją ramionami.
Więź partnerska eksplodowała.
Serafinę ogarnęła fala ciepła.
Nie posiadanie.
Uznanie.
Dom.
Odsunęła się bez tchu.
Darian wyglądał na oszołomionego.
„To było nieoczekiwane”.
„Nie spraw, żebym tego żałował.”
„Nie odważyłbym się.”
“Dobry.”
„Czy mogę to zrobić jeszcze raz?”
“Później.”
„Jesteś okrutny.”
„Ziemniaki, Wasza Wysokość.”
Poszedł za nią.
Dotarli do celi Ormonda.
Raen już tam był.
Przytuliła ojca.
Przez chwilę żaden z nich nie był członkiem rodziny królewskiej.
Tylko rodzina.
Wtedy Ormond spojrzał na Serafinę.
„Przyszedłeś.”
“Tak.”
„Nie byłem pewien, czy to zrobisz.”
„Ja też nie.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






