REKLAMA

UKRYTA LUNA DIAMENTOWEGO WILKA

REKLAMA
UKRYTA LUNA DIAMENTOWEGO WILKA
REKLAMA

Elara Pell uśmiechnęła się smutno.

„Nie, mała gwiazdo.”

Serafina zaczęła płakać.

„Jesteś martwy.”

“Tak.”

„Dlaczego mnie okłamałeś?”

„Aby utrzymać cię przy życiu.”

Za Elarą stała inna postać.

Mężczyzna noszący koronę Voss Ridge.

Król Ormond.

Ojciec Raena.

Wujek Serafiny.

Wyraz twarzy Elary uległ zmianie.

„Są rzeczy, o których musisz pamiętać.”

„Jakie rzeczy?”

„Nie ukryli cię przed Vossami dlatego, że o tobie zapomnieli.”

Śnieg zaczął padać coraz mocniej.

Elara podeszła bliżej.

„Ukrywałeś się, bo twój dziadek został zamordowany”.

Serafina przestała oddychać.

“Co?”

„A człowiek, który to rozkazał, nadal siedzi na tronie”.

Wizja legła w gruzach.

Serafina obudziła się z krzykiem.

Leżała obok Dariana.

Żyły z trucizną pod jego skórą zniknęły.

Wszyscy się na nią gapili.

Raen wyglądał na szczególnie przerażonego.

„Co widziałaś?” zapytała Najwyższa Kapłanka.

Serafina zwróciła się ku księżniczce.

Przez chwilę ledwo mogła mówić.

Wtedy przypomniały jej się słowa matki.

Człowiek, który to wydał, nadal siedzi na tronie.

Głos Serafiny był ledwie szeptem.

„Król Ormond zamordował mojego dziadka”.

Raen zbladła.

Zanim ktokolwiek mógł zareagować, wszystkie dzwony w pałacu zaczęły dzwonić naraz.

Callan podbiegł do okna.

Tysiące pochodni płonęło poza murami miasta.

Przybyła armia.

Do komnaty wpadł żołnierz.

“Wasza Królewska Mość!”

Uklęknął na jedno kolano.

„Wojska Voss Ridge są przy północnej bramie”.

Darian zmusił się do wyprostowania.

“Ile?”

„Prawie dziesięć tysięcy”.

Raen spojrzał w okno.

„To jest królewska armia mojego ojca.”

Żołnierz przełknął ślinę.

„Niosą przesłanie”.

Wyraz twarzy Dariana pociemniał.

„Przeczytaj to.”

Żołnierz rozłożył pergamin.

„Oddaj księżniczkę Raen i oddaj kobietę podającą się za Serafinę Pell przed wschodem słońca”.

Krew Serafiny stała się zimna.

„A co jeśli odmówimy?”

Żołnierz spojrzał jej prosto w oczy.

„Król Ormond wypowiada wojnę”.

ROZDZIAŁ 3: PANNA MŁODA ZA MURAMI

O wschodzie słońca dziesięć tysięcy żołnierzy otoczyło północną drogę.

Z najwyższej wieży Serafina mogła widzieć ich ogniska rozciągające się po całej dolinie.

Nigdy wcześniej nie widziała armii.

Żałowała, że ​​to zrobiła.

„Wszystko przeze mnie” – wyszeptała.

Darian stał przy niej pomimo zaleceń lekarza.

Miał zabandażowane ramię.

Wyglądał blado, ale uparcie trzymał się prosto.

„Nie z twojego powodu.”

„Twoje królestwo szykuje się do wojny”.

„Moje królestwo przygotowywało się do wojny, odkąd którykolwiek z nas się urodził.”

„To nie poprawia mi samopoczucia.”

„To nie było zamierzone”.

Serafina spojrzała na niego.

Jak na króla, Darian dziwnie źle znosił wygodę.

Zauważył jej wyraz twarzy.

„Powiedziano mi, że dyplomacja jest jedną z moich słabszych umiejętności”.

„Negocjujesz własną umowę małżeńską”.

“Tak.”

„To wiele wyjaśnia.”

Po raz pierwszy Darian się roześmiał.

Dźwięk zaskoczył ich oboje.

Potem więź między partnerami się ociepliła.

Serafina natychmiast odwróciła wzrok.

Darian zrobił to samo.

Nikt o tym nie wspomniał.

Na dole słudzy nieśli broń do murów.

Pałac zmienił się z dnia na dzień.

Wczoraj Serafina martwiła się kradzieżą szpiku.

Dziś żołnierze mogliby zginąć z powodu jej krwi.

„Powinienem do niego pójść.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA