A potem, niespodziewanie, roześmiał się.
“Tak.”
„Wtedy się nad tym zastanowię.”
Tego roku Święto Dziękczynienia odbyło się w domu ciotki Melissy w Connecticut.
Poszedłem.
Lauren też przyszła.
Przyjechała sama i przez pierwszą godzinę mnie unikała.
Pracowała teraz jako koordynatorka wydarzeń w hotelu w Providence, zarabiała stałą pensję i spłacała pożyczkę w comiesięcznych ratach.
Podczas kolacji każde krzesło miało wizytówkę.
Na moim wyświetlaczu widnieje napis EVAN.
Lauren usiadła naprzeciwko mnie.
W połowie posiłku cicho powiedziała: „Płatność została zrealizowana wczoraj”.
“Widziałem.”
„Nie musisz brzmieć zaskoczona.”
„Nie jestem.”
Odepchnęła puree ziemniaczane.
Po chwili powiedziała: „Firma Granta prosperuje dobrze”.
„Słyszałem.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






