Łzy napłynęły mi do oczu.
— Tego nie wiesz.
— Wiem, jaka byłaś przed ślubem.
— Ja też wiem.
Rozłączyłam się.
Przez kilka minut siedziałam bez ruchu.
Mihai podszedł dopiero wtedy, gdy dzieci poszły do swoich pokoi.
— Jak się czujesz?
— Jak najgorsza córka świata.
— A czego potrzebujesz?
Nie powiedział: „Widzisz? Miałem rację”.
Po prostu spytał.
— Żebyś przez chwilę nic nie mówił.
Usiadł obok.
Położyłam głowę na jego ramieniu.
Trzy dni później stało się coś, czego się nie spodziewałam.
Zadzwoniła do mnie kuzynka mamy, ciocia Simona.
— Ana, czy twoja mama sprzedała działkę po babci?
Usiadłam.
— Jaką działkę?
— Tę pod Ploeszti. Przecież przepisała ją na nią babcia.
Nie wiedziałam o żadnej działce.
Ciocia była równie zdziwiona jak ja.
Po dziesięciu minutach rozmowy miałam w głowie więcej pytań niż odpowiedzi.
Okazało się, że trzy lata wcześniej mama sprzedała odziedziczoną ziemię.
Za równowartość prawie stu tysięcy złotych.
Nikomu o tym nie powiedziała.
Przez te same trzy lata prosiła mnie o pieniądze na czynsz, opał, leki i naprawy.
— Może już nic z tego nie ma — powiedział Mihai.
— Wiem.
— Nie zakładaj najgorszego.
To ironiczne, że właśnie on próbował mnie powstrzymać przed oskarżeniami.
Pojechałam do mamy w sobotę.
Sama.
Nie powiedziałam wcześniej, że przyjadę.
Na parkingu przed blokiem zobaczyłam czerwonego SUV-a.
Alina stała obok i wyjmowała z bagażnika dwie papierowe torby z logo drogiego centrum handlowego.
Gdy mnie zobaczyła, zamarła.
Ja spojrzałam na samochód.
Nowy nie był.
Ale z pewnością nie kosztował kilku tysięcy.
— Ile? — zapytałam.
— Nie zaczynaj.
— Ile kosztował?
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






