Zamknąłem oczy. Wyobraziłem go sobie stojącego tam, z wyprostowanymi ramionami, z twarzą bladą od odwagi, której potrzebował, by w końcu przestać jej wybaczać.
Daniel kontynuował: „Przekazałem kopie policji. Jutro spotykam się z prawnikiem. Chcę rozwodu”.
Następny dźwięk nie był szlochem. Nie było to błaganie.
To znów był śmiech Marissa, tym razem cichszy.
„Dał pan kopie policji?”
“Tak.”
„Ty głupi człowieku.”
Detektyw Shah obserwował moją twarz, gotowy wyłączyć dźwięk. Pokręciłem głową. Potrzebowałem tego. Potrzebowałem każdej brzydkiej sekundy.
Daniel powiedział: „Chciałem dać ci szansę na powiedzenie prawdy”.
„Chciałeś poczuć się szlachetnie” – warknęła Marissa. „Zawsze tego pragniesz. Biedny, uczciwy Daniel. Pracowity Daniel. Ulubieniec wszystkich, porządny człowiek”.
„Gdzie są pieniądze?” Pożyczki dla firm budowlanych
“Bezpieczna.”
“Gdzie?”
„Nie rozumiesz tego.”
Wtedy Daniel powiedział coś, co zamknęło mi gardło.
„Kochałem cię.”
Marissa odpowiedziała natychmiast.
„Wiem. Dlatego było tak łatwo.”
Rozległ się ciężki huk. Krzesło się przewróciło. Daniel krzyknął jej imię. Kroki szybko się rozbrzmiały, drzwi się otworzyły i wszedł kolejny głos.
Colin.
„Co zrobiłeś?” zapytał Daniel.
Głos Marissy zmienił się diametralnie. Ostrość zniknęła, zastąpiona paniką tak przekonującą, że aż mnie zmroziło.
„Zaatakował mnie, Colin. Zwariował.”
Daniel krzyknął: „To nieprawda!”
Colin powiedział: „Danny, cofnij się”.
„Posłuchaj mnie. Wezwała cię tutaj, bo się dowiedziałem.”
Wtedy Marissa krzyknęła. Nie dlatego, że się bała. Bo chciała, żeby sąsiedzi usłyszeli.
„Odejdź ode mnie!”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






