„Nie mogę brać w tym udziału” – wyszeptałem.
Nicholas patrzył na mnie przez długi czas.
„Teraz nie mam wyboru.”
Gniew przebił mój strach.
“Przepraszam?”
Jego głos był ledwo słyszalny. „Enzo widział skok. Jeśli to zgłosi, będą cię obserwować. Jeśli będziesz się bał, będą wiedzieć. Jeśli będą wiedzieć, zginiesz pierwszy”.
Pokój zdawał się przechylać pode mną.
„Grozisz mi?”
„Nie”. Jego powieki na chwilę opadły, wyczerpanie dało o sobie znać. „Ostrzegam cię”.
Nienawidziłam tego, że mu uwierzyłam.
Nienawidziłem tego, że ślady na moim nadgarstku wciąż pulsowały.
Najbardziej nienawidziłem tego, że pod strachem, jakaś lekkomyślna część mnie czuła ulgę, że żyje. Miesiącami przemawiałem do ciszy. Teraz cisza odpowiedziała, a jej odpowiedź miała pazur.
„Czego chcesz?” zapytałem.
Jego wzrok powędrował w stronę książki.
„Jutro. O tej samej porze. Czytaj.”
„To jest twój plan?”
„Dziś wieczorem słucham. Jutro przemówię.”
„Ledwo możesz się ruszyć.”
Jego oczy stały się stwardniałe.
„Ruszałem się wystarczająco często”.
Powinienem był do kogoś zadzwonić. Powinienem był wybiec z tego pokoju i powiedzieć pierwszemu lekarzowi, którego spotkałem, że Nicholas Castellano się obudził.
Zamiast tego obniżyłem barierkę łóżka, poprawiłem poduszkę i sprawdziłem źrenice latarką.
Zniósł to bez skargi, choć pot perlił mu się na linii włosów.
„Cierpisz” – powiedziałem.
“Tak.”
„Mogę zwiększyć dawkę twojego leku.”
“NIE.”
„Potrzebujesz odpoczynku.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






