Nie zaprzeczył.
Wstałem powoli.
„Otwarcie to przyznajesz?”
Jego wyraz twarzy pozostał spokojny.
„Rodzina Sterlingów potrzebowała dziedzica”.
„I zdecydowałeś, że to dziecko nie może pochodzić ode mnie”.
„Twoje dziecko nigdy nie było częścią planu”.
Przyjrzałem się USG.
„W takim razie wyjaśnij to.”
Eleanor ponownie sprawdziła datę, informacje o klinice i dane lekarza.
Jej twarz się zmieniła.
„Wygląda to naprawdę.”
Aleric wyrwał jej zdjęcie.
Potem przedarł go na pół.
„Kończysz ciążę.”
Moje serce zabiło mocniej.
“NIE.”
„Spotkanie jest jutro.”
Spojrzałam na niego.
„Jakie spotkanie?”
„Sutton Place”.
Mówił tak, jakby omawiał spotkanie biznesowe.
„Dziewiąta rano.”
„Umówiłaś się na spotkanie bez pytania mnie?”
„Ta dyskusja jest zakończona”.
“NIE.”
Jego oczy się zwęziły.
„To dziecko nie będzie częścią tej rodziny”.
Poczułem dziwny spokój.
„Przez pięć lat potajemnie ingerowałeś w moje decyzje dotyczące rozrodu, a teraz myślisz, że możesz o tym decydować?”
„Mieszkasz pod moim dachem.”
Podszedł bliżej.
„Jesz moje jedzenie. Używasz moich pieniędzy. Każda karta w twoim portfelu istnieje, bo na to pozwalam”.
Zniżył głos.
„Jeśli zdecyduję, że będziemy mieć dziecko, to je będziemy mieć. Jeśli zdecyduję, że nie, to nie”.
Spojrzałam na niego.
Mężczyzna, którego kiedyś kochałam, całkowicie zniknął.
Albo może nigdy nie istniał.
Wyrwał mi się krótki śmiech.
Aleric zesztywniał.
„Co jest śmieszne?”
„Moja własna głupota”.
Eleanor wstała.
„Przestań zachowywać się jak histeryczne dziecko”.
Odwróciłem się do niej.
„Aleric działa dla dobra wszystkich” – powiedziała. „Julian jest już niemowlęciem. Ta rodzina nie potrzebuje więcej chaosu”.
„Boisz się.”
Jej wyraz twarzy się wyostrzył.
“Przepraszam?”
„Przez pięć lat wmawiałeś wszystkim, że nie mogę mieć dziedzica”.
Spojrzałem na Juliana.
„Teraz boisz się, że mogłabym to zrobić.”
„Jak śmiecie.”
„Prawdziwe dziecko poczęte w tym związku małżeńskim zmienia przyszłość, jaką zaplanowałeś dla Juliana”.
Twarz Eleonory poczerwieniała.
„To obrzydliwe.”
„Naprawdę?”
“Wystarczająco.”
Głos Alerica przebił się przez pomieszczenie.
„Saraphino, jutro o dziewiątej.”
Spojrzałem na niego.
“Współpracować.”
Potem jego głos stał się cichszy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





