REKLAMA

W pokoju zapadła cisza, gdy położyłam zdjęcie USG na stoliku kawowym. Mój mąż, Aleric, spojrzał na nie, a potem na mnie, podczas gdy jego mama stała przy łóżeczku, trzymając w ramionach trzymiesięczne dziecko, które przyniósł do naszego domu w Greenwich zaledwie kilka dni wcześniej.

REKLAMA
W pokoju zapadła cisza, gdy położyłam zdjęcie USG na stoliku kawowym. Mój mąż, Aleric, spojrzał na nie, a potem na mnie, podczas gdy jego mama stała przy łóżeczku, trzymając w ramionach trzymiesięczne dziecko, które przyniósł do naszego domu w Greenwich zaledwie kilka dni wcześniej.
REKLAMA

Podeszła bliżej.

„Pani Eleanor powiedziała mi, że to suplementy wspomagające płodność przepisane przez specjalistę”.

Spojrzałem na nią.

„Powiedziała, że ​​mają ci pomóc.”

Może mówiła prawdę.

Być może próbowała ratować siebie.

W tamtym momencie było mi to obojętne.

Aleric zszedł na dół ubrany na posiedzenie zarządu.

Idealny garnitur.

Idealne włosy.

Chłodny wyraz twarzy.

„Chodźmy.”

Rodzinny SUV czekał na zewnątrz.

Przez całą podróż do Manhattanu siedzieliśmy po przeciwnych stronach tylnego siedzenia.

Aleric ledwo na mnie spojrzał.

Większość podróży spędził korzystając z telefonu.

Kątem oka zobaczyłem nazwę kontaktu.

Jarzębina.

Mówiła mu, żeby się nie martwił.

Aby poradzić sobie z sytuacją.

Aby rozwiązać problem na stałe.

Odwróciłem się w stronę okna.

W Sutton Place zabrano nas na oddział prywatnej położniczej.

Pracownicy natychmiast rozpoznali Alerica.

Lekarz przywitał go serdecznie.

„Pan Sterling.”

Potem zwrócił się w moją stronę.

„Najpierw potwierdzimy wiek ciążowy”.

Badanie USG wyraźnie wykazało ciążę.

Malutka figurka.

Szybkie bicie serca.

Lekarz skorygował pomiary.

„Około siedmiu i pół tygodnia”.

Aleric odezwał się, zanim zdążyłem.

„Jak szybko można wykonać zabieg?”

Lekarz spojrzał na wykres.

„Najpierw musimy wykonać standardowe badania krwi przed zabiegiem”.

“Dzisiaj?”

„Dziś badanie krwi. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, jutro będzie możliwe”.

“Cienki.”

Chwilę później weszła pielęgniarka.

„Pani Sterling, proszę pójść ze mną na zajęcia laboratoryjne.”

Aleric machnął na mnie ręką, nie odrywając wzroku od telefonu.

Poszedłem za nią na korytarz.

Zamiast zaprowadzić mnie do zwykłego laboratorium, skręciła w inny korytarz.

A potem jeszcze jeden.

Zatrzymaliśmy się przed prywatnym biurem.

**Dr Evelyn Mercer — zastępca szefa.**

Gdy wszedłem, stanęła tam kobieta po trzydziestce, z krótko obciętymi włosami i w okularach w złotych oprawkach.

„Saraphina Thorne?”

“Tak.”

„Jestem Evelyn.”

Zamknęła drzwi.

„Desmond wszystko wyjaśnił.”

Poczułem ulgę.

„Nie mamy dużo czasu” – kontynuowała.

Pod osłoną badań przed zabiegiem Evelyn udokumentowała poważne przeciwwskazania medyczne wymagające bardziej specjalistycznej oceny przed bezpiecznym przeprowadzeniem jakiejkolwiek interwencji.

W tym samym czasie przeprowadzała u mnie prywatne testy.

„Chcę mieć pewność, że ty i twoja ciąża czujecie się naprawdę dobrze”.

“Dziękuję.”

Potrząsnęła głową.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA