„Skup się na bezpiecznym wydostaniu się.”
Zbadała mnie, wykonała dodatkowe testy i sama pobrała krew.
Kiedy wróciłem do pierwotnego pokoju konsultacyjnego, lekarz prowadzący przejrzał dokumentację sporządzoną przez Evelyn.
Jego wyraz twarzy stał się poważny.
„Pan Sterling.”
Aleric spojrzał w górę.
„Jest problem.”
„Jaki problem?”
„Badanie krwi Twojej żony wskazuje na znaczne ryzyko krwawienia”.
Aleric zmarszczył brwi.
“I?”
„W tych okolicznościach nie mogę zezwolić na przeprowadzenie zabiegu ambulatoryjnego”.
„Jak długo musimy czekać?”
„Wymaga dalszej oceny hematologicznej i monitorowania”.
“Jak długo?”
„Co najmniej kilka tygodni.”
Aleric wstał.
„Kilka tygodni?”
“Tak.”
Na jego twarzy malowała się wściekłość.
Potem spojrzał na mnie.
Zachowałem neutralny wyraz twarzy.
W drodze do domu w końcu przemówił.
„Ty to załatwiłeś.”
Odwróciłam się ku niemu.
„Co zorganizowałeś?”
„Wyniki testów”.
Prawie się uśmiechnąłem.
„Myślisz, że włamałem się do jednej z najbardziej prestiżowych prywatnych klinik na Manhattanie?”
Nic nie powiedział.
„Lekarz sam powiedział ci o ryzyku”.
Spojrzał przez okno.
Kiedy wróciliśmy do domu, Eleanor czekała na nas w holu.
“Dobrze?”
Aleric zdjął kurtkę.
„Musimy czekać”.
Jej twarz się zmieniła.
“Dlaczego?”
„Badanie krwi.”
Od razu na mnie spojrzała.
„Ona to zaplanowała.”
“Matka.”
„Ona odmawia.”
„Lekarz nie będzie kontynuował leczenia.”
„Nie obchodzi mnie, co mówi jakiś lekarz z Manhattanu”.
Potem wskazała na mnie.
„To dziecko nie zastąpi Juliana”.
Z moich ust wyrwał się cichy śmiech.
Eleanor patrzyła.
„Z czego się śmiejesz?”
“Ty.”
Jej ręka drżała.
„Jesteś przerażony.”
„Nie boję się ciebie.”
“NIE.”
Spojrzałem jej prosto w oczy.
„Boisz się, że urodzę prawowitego dziedzica, o którym przez pięć lat mówiłeś, że nigdy go nie urodzę”.
Jej twarz zrobiła się czerwona.
„Ty bezczelny mały…”
“Zrelaksować się.”
Poszedłem w stronę schodów.
„Chłopiec czy dziewczynka, moje dziecko nie chce niczego od twojego majątku”.
W mojej sypialni otworzyłem zaszyfrowaną pocztę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





