Zagraj posłuszną żonę.
Zyskaj na czasie.
O szóstej rano wziąłem prysznic i zszedłem na dół.
Estelle była już w kuchni.
Lekko podskoczyła, gdy mnie zobaczyła.
„Pani Saraphino, wstała pani wcześnie. Mogę zrobić śniadanie.”
„Zrobię to.”
Otworzyłem lodówkę i wyjąłem jajka i masło.
„Aleric lubi jajka sadzone.”
Estelle spojrzała na mnie.
Pięć lat wcześniej, tuż po naszym miesiącu miodowym, ledwo wiedziałam, jak usmażyć jajko.
Aleric kiedyś mimochodem wspomniał, że lubi, gdy żółtka są idealnie płynne.
Ćwiczyłem przez wiele tygodni.
Poparzyłam nadgarstki gorącym olejem, ponieważ szczerze wierzyłam, że jeśli stanę się idealną żoną, to sprawię, że nasze małżeństwo również będzie idealne.
Wspomnienie to niemal wywołało u mnie uśmiech.
Jaką byłam śmieszną kobietą.
Kiedy Aleric w końcu zszedł na dół, miał cienie pod oczami, ale wydawał się niezwykle zadowolony.
Usiadł przy wyspie.
„Dlaczego wstałeś tak wcześnie?”
„Nie mogłem spać.”
Nalałem mu kawy.
Potem usiadłem naprzeciwko niego.
„Wczoraj odebrałem wyniki badań lekarskich”.
Jego widelec zwolnił.
„Mój lekarz twierdzi, że wszystko jest w porządku.”
Spojrzał na mnie.
„Moje zdrowie rozrodcze jest doskonałe”.
Cisza.
Spojrzałam mu w oczy.
„Mogę zajść w ciążę”.
Odłożył widelec.
„Chcę dziecka, Alericu. Naszego własnego dziecka.”
Przez chwilę spodziewałem się, że będzie udawał szczęście.
Zamiast tego odchylił się do tyłu.
„Teraz mamy Juliana.”
Spojrzałam na niego.
„Co to znaczy?”
„To oznacza, że kolejne dziecko nie jest priorytetem”.
„Ale mój lekarz potwierdził, że mogę zajść w ciążę”.
„Sarafina.”
Jego ton stał się niecierpliwy.
„Skup się na swoim zdrowiu.”
Wstał.
„Mam spotkanie zarządu na Manhattanie”.
Potem odszedł.
Siedziałem sam, a jedzenie stygło.
Tej nocy Aleric nie wrócił do domu.
Eleanor została na górze z Julianem.
Estelle pracowała w kuchni.
Siedziałem w salonie i udawałem, że oglądam telewizję, gdy nagle zawibrował mój telefon.
Nieznany numer.
*Pani Sterling, to jest Rowan Carmichael.*
Czytałem dalej.
Napisała, że Aleric prawdopodobnie już wszystko wyjaśnił.
Miała nadzieję, że przybycie Juliana nie sprawiło mi zbytniego stresu.
A potem nadeszła prawdziwa wiadomość.
*Aleric i ja naprawdę się kochamy. Jego rodzina naciskała na niego, żeby się z tobą ożenił. Teraz, kiedy mamy syna, myślę, że najlepiej byłoby, gdybyś się odsunął i pozwolił nam zbudować życie, jakie zawsze mieliśmy mieć.*
Potem przyszła druga wiadomość.
*Nie martw się. Nie wyjdziesz z pustymi rękami. Aleric hojnie cię wynagrodzi.*
Przeczytałem obydwa kilka razy.
Następnie zrobiłem zrzuty ekranu i przeniosłem je do mojego zaszyfrowanego sejfu.
Moja odpowiedź zawierała cztery słowa.
*Rozumiem doskonale.*
Rowan odpowiedział niemal natychmiast.
*Naprawdę chcesz mi to ułatwić? To godne podziwu, pani Sterling. Naprawdę jesteś dobrą kobietą.*
Dobra kobieta.
Zablokowałem telefon.
Później przechodziłem obok przedszkola Juliana.
Drzwi były otwarte.
Eleanor chodziła po pokoju, trzymając go w ramionach.
„Mój słodki chłopcze” – mruknęła. „Cudowny mały dziedzic babci”.
Estelle stała w pobliżu.
„Jest pani bardzo szczęśliwa, pani Eleanor. Rodzina Sterlingów w końcu ma męskiego potomka”.
Eleanor uśmiechnęła się do Juliana.
„Pewnego dnia wszystko, co zbudowaliśmy, będzie należało do niego”.
Wtedy mnie zauważyła.
Jej uśmiech zniknął.
Oddała Juliana Estelle i wyszła na korytarz.
„Saraphino, kochanie.”
Jej nagła słodycz wywołała u mnie dreszcze.
„Wiem, że to niekonwencjonalne rozwiązanie, ale musicie być praktyczni.”
Nic nie powiedziałem.
„Aleric jest jedynakiem. Majątek tak wielkiej wielkości nie może pozostać bez bezpośredniego spadkobiercy.”
Pogłaskała mnie po dłoni.
„Gdybyś była w stanie donosić ciążę, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej”.
Spojrzałem jej prosto w oczy.
„Ale skoro natura postanowiła inaczej” – kontynuowała – „Julian będzie twoim synem. Będzie cię szanował jak matkę”.
Odeszła zanim zdążyłem odpowiedzieć.
Tej nocy zamknąłem się w apartamencie głównym i zadzwoniłem pod numer, który do dziś doskonale pamiętałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






